Samorząd województwa łódzkiego chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców i wydłużyć o dwa lata termin wymiany pozaklasowych kotłów i pieców.

Inicjatywa ta nie podoba się bardzo działaczom Polskiego Alarmu Smogowego, którzy ostro krytykują ten pomysł.

W świetle przepisów obowiązującej uchwały antysmogowej mieszkańcy woj. łódzkiego mają czas jedynie do końca bieżącego roku, aby wymienić kotły, piece i kominki niespełniające odpowiednich norm. Samorząd został zasypany prośbami mieszkańców o wydłużenie tego terminu, gdyż obecna sytuacja spowodowana wojną na Ukrainie i szalejącą inflacją sprawiła, że bardzo wielu osób na wymianę źródła ogrzewania po prostu nie stać. Na prośbę mieszkańców urzędnicy przygotowali już projekt nowelizacji uchwały antysmogowej, która ma umożliwić wydłużenie terminu wymiany urządzeń grzewczych.

Mamy tu więc wspaniały przykład współpracy na linii mieszkańcy – samorząd. Mieszkańcy mają problem, proszą samorząd o pomoc, a samorząd wychodzi z inicjatywą, aby realnie pomóc mieszkańcom.

Wszystko byłoby idealne, gdyby nie fakt, że w tym momencie pojawiają się oni – działacze Polskiego Alarmu Smogowego, którzy jak to zwykle u nich bywa za nic mają sobie realne problemy Polaków i ich sytuację materialną. Nie dociera do nich to, że ubóstwo energetyczne w Polsce rośnie najszybciej od lat, że ceny ekologicznych urządzeń grzewczych tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy wzrosły o co najmniej kilkadziesiąt procent i prawie nikogo w tym momencie, na tego typu inwestycje po prostu nie stać. Ale w imię walki ze smogiem można przecież poświęcić nawet ludzi, których znacznie bardziej od smogu przeraża to, że za chwilę będą musieli stanąć przed dylematem czy marznąć, czy głodować.

Liczymy na to, że łódzki samorząd i mieszkańcy nie ugną się przed tego typu działaniami i doprowadzą do końca uchwalenie nowelizacji uchwały, która da szansę ludziom, aby przeczekać ten wyjątkowo trudny czas i wymienić swe urządzenia grzewcze wtedy, gdy będzie to dla nich możliwe do udźwignięcia.