Chociaż rząd uspokaja, że taka sytuacja nam nie grozi, to w przestrzeni medialnej coraz częściej pojawiają się głosy, że taki scenariusz jest nie tylko możliwy, ale wręcz wysoce prawdopodobny.

Polska zużywa ok. 20 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, z czego na sam okres jesienno-zimowy przypada aż 12 miliardów m3. Całkowita pojemność magazynów gazu w Polsce wynosi obecnie niespełna 3 mld metrów sześciennych, co oznacza, że nawet 100% zapełnienie magazynów zapewnia nam gaz na około 2 miesiące, przy założeniu, że musimy korzystać wyłącznie z gazu z magazynów.

Magazyny gazu uruchamiane są w ostateczności, wyłącznie w sytuacji, w której nie moglibyśmy sprowadzić wystarczających ilości gazu gazu innymi drogami.

Po zakręceniu gazowego kurka przez Rosję, nasza sytuacja stała się trudna, ale nie beznadziejna. Gazociągiem Jamalskim sprowadzaliśmy około 10 ml metrów sześciennych gazu rocznie, czyli połowę naszego zapotrzebowania.

Import gazu LNG w 2021 roku wyniósł 3,9mld m3, ale gazoport w Świnoujściu ma zdolność regazyfikacji na poziomie ok. 5mld m3, a wkrótce zdolność ta ma wynosić około 8 mld m3.

Krajowa produkcja gazu ziemnego w 2021 wyniosła 3,7 mld m3, a import z innych krajów niż Rosja wyniósł 2,3 mld m3.

Polska obok Bułgarii stała się pierwszym celem odwetowych posunięć Rosji, która to już kwietniu wstrzymała dostawy gazu do Polski i skomplikowała nasze plany na „płynne” odejście od importu rosyjskiego gazu.

W lipcu natomiast Gazprom wstrzymał dostawy gazu do krajów zachodniej Europy gazociągiem Nord Stream 1, co bardzo skomplikowało sytuację w Europie i zmusiło Komisję Europejską do tak radykalnych posunięć jak wprowadzenie planu redukcji zapotrzebowania na gaz.

Wstrzymanie przesyłu gazociągiem Nord Stream 1 to zagrożenie wstrzymania dostaw do Polski z Niemiec rewersem Gazociągu Jamalskiego.

Brakującą lukę po gazociągu jamalskim miał wypełnić Baltic Pipe, który jest kluczowym elementem w strategii uniezależnienia się Polski od rosyjskiego gazu. Planowane zakończenie prac i otwarcie Baltic Pipe ma nastąpić 29 września br.

14 lipca premier Mateusz Morawiecki informował, że Baltic Pipe jest już zakontraktowany na przesył gazu w ilości 5 mld m3 w tym roku, a docelowo 10 mld m3 w przyszłym roku.

Problem w tym, że coraz liczniejsze media informują, że owe kontrakty nie są dopięte, albo że w ogóle ich nie ma, a gaz w tym roku w ogóle nie popłynie.

Była prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa powiedziała nawet kilka dni temu, że „liczenie na pojawienie się umów na norweski gaz w obecnej sytuacji to czekanie na cud”.

Pomimo tego, że PGNiG ma koncesję na wydobycie gazu w norweskich złożach, złożach Lotosu i duńskich Orsted, co daje łącznie około 4,5 mld m3, to Baltic Pipe nie prowadzi bezpośrednio do norweskich złóż, tylko jest wpięty do istniejącego gazociągu Europipe 2, czyli magistrali prowadzącej gaz z Norwegii bezpośrednio do Niemiec.

Żeby więc sprowadzić gaz do Polski gazociągiem Baltic Pipe trzeba „wypchnąć” z gazociągu Europipe 2 któregoś z dotychczasowych kupujących, co w sytuacji zakręconego kurka na Nord Stream 1 jest właśnie tym cudem, o którym mówiła była prezes PGNiG.

Podobnego zdania są eksperci GreenPeace, którzy poinformowali niedawno, że „przeanalizowali sytuację na rynku gazu w Polsce i Europie, dostępne informacje o obowiązujących kontraktach gazowych zawartych przez PGNiG oraz dodatkowe możliwości importu surowca do Polski, a także możliwości jego magazynowania. Analiza wykazała, że, przy obecnie zakontraktowanych wolumenach, już w grudniu może w Polsce zabraknąć 830 milionów metrów sześciennych gazu, to znaczy ponad 40 procent krajowego zapotrzebowania na gaz w tym miesiącu. Niedobór gazu może się utrzymywać na podobnym poziomie w kolejnych miesiącach najwyższego zapotrzebowania”.

O tym, że gaz popłynie przez Baltic Pipe przekonamy się już w jesieni, a o tym czy go wystarczy już w grudniu.

Rządzący zapewniają, że w Polsce tej zimy ani gazu, ani węgla nie zabraknie. Oby mieli rację, w przeciwnym wypadku ta zima może być najzimniejszą od lat dla milionów Polaków, co z całą pewnością przyniesie także radykalne oziębienie i tak już bardzo chłodnych nastrojów społecznych.