W dniu wczorajszym (15.09.2022) rząd przedstawił szczegóły tzw. tarczy solidarnościowej, której celem jest uchronienie gospodarstw domowych przed drastycznymi podwyżkami cen prądu w przyszłym roku.

Podczas konferencji prasowej minister klimatu i środowiska Anna Moskwa przedstawiła szczegóły tarczy:

„Tarcza Solidarnościowa to rozwiązanie zachęty – nagradza tych, którzy oszczędzają. Gospodarstwom domowym dajemy gwarantowaną cenę energii do 2000 kWh rocznie. Dla gospodarstw z osobami niepełnosprawnymi, rodzin z trojgiem i więcej dzieci oraz gospodarstw domowych, prowadzących działalność rolniczą będzie to 2600 kWh”.

następnie minister Moskwa wyjaśniła, że:

„W praktyce oznacza to, że gospodarstwa domowe wyższą cenę za prąd zapłacą jedynie za nadwyżkę – powyżej 2000 lub 2600 kWh.  Dodatkowo, po stronie obywateli nie ma żadnej biurokracji lub będzie ona ograniczona do minimum. To dostawca energii będzie oceniał zużycie i automatycznie obniżał jej cenę. W przypadku rolników – wystarczy zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o opłaceniu podatku rolnego. W rodzinach z trojgiem lub więcej dzieci będzie potrzebna jedynie Karta Dużej Rodziny, a tam, gdzie jest osoba z niepełnosprawnością – jeden dokument potwierdzający”.

Czy limit 2000kWh rocznie lub podwyższony do 2600kWh w przypadku rodzin wielodzietnych, rolników i gospodarstw z osobami niepełnosprawnymi jest wystarczający?

Pierwsze komentarze jakie pojawiły się na różnych internetowych forach i grupach dyskusyjnych są mocno podzielone. Wiele osób twierdzi, że limit 2000kWh jest dla nich zupełnie wystarczający z kolei inne osoby twierdzą, że nawet 2600kWh jest nierealnym zużyciem w przypadku gospodarstw domowych, w których mieszka więcej niż 3 osoby.

Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak wygląda to w rzeczywistości na przykładzie naszych własnych rachunków za prąd oraz rachunków kilkunastu zaprzyjaźnionych rodzin.

W przypadku gospodarstw dwu i trzyosobowych mieszkających w miastach zużycie na poziomie do 2000kWh jest rzeczywiście jak najbardziej realne. W kilkunastu przeanalizowanych przez nas przypadkach wynosiło ono w 2021 roku przeciętnie około 1800 – 1900kWh, tylko w kilku przypadkach 2000kWh zostało przekroczone, ale zazwyczaj nieznacznie.

W przypadku gospodarstw dwu i trzyosobowych mieszkających na wsi zużycie było zauważalnie wyższe i w analizowanych przez nas przypadkach wyniosło przeciętnie 2200 – 2500kWh/rok.

Zupełnie inaczej wygląda jednak zużycie prądu w rodzinach wielodzietnych.

W przypadku rodzin 2+3 mieszkających w mieście przeciętne zużycie w cyklu dwumiesięcznym wyniosło 389kWh, co daje zużycie roczne na poziomie nieco ponad 2300kWh, czyli mieszczące się w zakładanym przez rząd limicie 2600kWh.

Problem mogą mieć jednak rodziny wielodzietne mieszkające na wsi.

W kilku przeanalizowanych przez nas przypadkach tylko jedna rodzina wielodzietna nie przekroczyła limitu 2600kWh w roku, choć i w tym przypadku do jego osiągnięcia zabrakło bardzo niewiele (2498kWh)

W pozostałych rodzinach, które podzieliły się z nami informacją o zużyciu prądu, średnie zużycie roczne wyniosło 3068kWh, a najwyższe 5227kWh w przypadku rodziny 2+3, która przyrządzała posiłki na indukcji, korzystała często z pralki, a w domu zamiast kanalizacji była przydomowa oczyszczalnia biologiczna, z kompresorem napowietrzającym pracującym w cyklach półgodzinnych przez całą dobę. Co ciekawe rodzina ta nie korzystała w ogóle z telewizora oraz w bardzo ograniczonym zakresie z komputera (maksymalnie godzinę dziennie), a wszystkie sprzęty AGD w domu posiadały wysoką klasę energooszczędności. Głównym i jedynym źródłem ciepła w tym przypadku był kocioł na pellet drzewny.

Nasza analiza, choć bardzo niewielka, pokazuje, że paradoksalnie w najtrudniejszej sytuacji mogą znaleźć się najbardziej potrzebujący, czyli rodziny z dużą ilością dzieci.

Jak sami twierdzą, starają się oszczędzać prąd kiedy to tylko możliwe, ale gotując posiłki na indukcji dla 5 osób lub piorąc często ubranka maluchów nie są w stanie obniżyć rachunków poniżej pewnego poziomu.

W jeszcze gorszej sytuacji znajdą się rodziny wykorzystujące energię elektryczną do ogrzewania. Wg danych GUS w 2018 roku było to około 750 tysięcy gospodarstw, a dzisiaj jest ich już około miliona.

Nowa rządowa bez wątpienia pomoże milionom gospodarstw domowych w Polsce, ale z całą pewnością nie uchroni w pełni bardzo wielu rodzin, nawet takich, które żyją bardzo oszczędnie.

Wystarczy bowiem, że rodzina taka gotuje na indukcji lub dogrzewa dom za pomocą energii elektrycznej, a limit 2600kWhw roku będzie nie tylko realny do utrzymania, ale bardzo daleki od rzeczywistego zużycia.