Pomorska Uchwała Antysmogowa

Stanowisko Izby

Aktualności

Coraz więcej gmin z zakazami korzystania z paliw stałych!

Coraz więcej gmin z zakazami korzystania z paliw stałych!

Czy absurdalne i niespotykane nigdzie indziej w Europie uchwały pozbawią miliony mieszkańców naszego kraju niedrogich źródeł ciepła? Czy uwielbiane przez Polaków kominki odejdą do lamusa? „Coraz więcej samorządów decyduje się na to, by zakazać korzystania z paliw...

czytaj dalej
OPINIA EKSPERTA: Dlaczego EKOgroszek jest „eko” ?

OPINIA EKSPERTA: Dlaczego EKOgroszek jest „eko” ?

Krystyna Kubica, dr inż. Ekspert Polskiej Izby Ekologii w Katowicach Sezon grzewczy, niekorzystne warunki atmosferyczne i występujące incydenty smogowe, i znów liczne opinie, komentarze, które koncentrują się na hasłach walki ze „smogiem” i na walce z węglem, nawet z...

czytaj dalej
Ceny gazu nadal będą rosnąć!

Ceny gazu nadal będą rosnąć!

Choć ceny gazu dopiero co wystrzeliły w przysłowiowy kosmos, to widmo kolejnych, znacznych podwyżek już wisi na horyzoncie!

Ministerstwo Aktywów Państwowych w założeniach projektu ustawy dotyczącego ochrony odbiorców gazu napisało wprost, że „ceny gazu pozostają na bardzo wysokim poziomie i jest duże prawdopodobieństwo ponownych wzrostów i utrzymania się ich w kolejnych latach”.

Jeśli myśleliście Państwo, że po kilku znaczących podwyżkach cen gazu w 2021 roku oraz drastycznej podwyżce z początku 2022 roku ceny gazu choć na chwilę się ustabilizują to mamy złą wiadomość…

Proszę zapiąć pasy i mocno się trzymać, bo ostra jazda dopiero się zacznie…

Od stycznia 2022 odbiorcy indywidualni w Polsce zapłacą za gaz średnio o 54% więcej. Podwyżki cen dla konsumentów są jednak niczym w porównaniu do tego jakie rachunki zobaczyło już wielu przedsiębiorców w kraju, bo te potrafią być wyższe nawet o 300%!

54% dla przeciętnego „Kowalskiego” to już bardzo dużo, ale tak naprawdę, to dopiero mała część podwyżek jakie rozłożono na kolejne miesiące i lata, bowiem gaz na rynku hurtowym tylko w 2021 roku podrożał o kilkaset procent.

Dodatkowo, już za 2 lata – w 2024 roku ceny gazu dla odbiorców indywidualnych mają zostać uwolnione, gdyż zgodnie z unijnymi regulacjami mają zniknąć zupełnie taryfy dla gospodarstw domowych, a wtedy możemy spodziewać się kolejnych naprawdę drastycznych podwyżek.

Gospodarstwa domowe, które wykorzystują gaz wyłącznie do przygotowania potraw te podwyżki jeszcze udźwigną, ale gospodarstwa, które wykorzystują gaz do ogrzewania, już w tym roku dostaną naprawdę mocno po kieszeni i zapłacą więcej o nawet kilka tysięcy złotych.

Kolejne lata zapowiadają się niestety jeszcze gorzej, bo kilkuset procentowe wzrosty cen gazu prędzej czy później zostaną przerzucone na wszystkich odbiorców.

Jeśli zastanawialiście się Państwo dlaczego od mniej więcej 2017 roku na wszelkie sposoby walczono z węglem, drewnem i wszelkimi paliwami alternatywnymi dla gazu, to dzisiaj już wiecie dlaczego.

Jeśli zastanawiało Państwa, dlaczego kolejne województwa wprowadzają pod namową „ekologów” i aktywistów antysmogowych uchwały antysmogowe blokujące nawet najnowocześniejsze, niskoemisyjne kotły węglowe i pelletowe, wymuszając prawnie ogrzewanie gazowe, to dzisiaj już wiecie dlaczego.

Przestrzegaliśmy przed tym od dawna! Dziesiątki razy ostrzegaliśmy, że zmuszanie Polaków do ogrzewania gazem jest zakładaniem im pętli na szyję. Tą pętle dało sobie nałożyć naprawdę wielu naszych rodaków i właśnie zaczęła się ona zaciskać…

Apelowaliśmy do rządu i samorządów, aby nie robili tego błędu, wskazywaliśmy na takie kraje jak Niemcy, Austria, Włochy czy Francja, gdzie nowoczesne źródła ogrzewania na paliwa stałe zastępują sukcesywnie ogrzewanie gazowe, przy udziale wysokich dotacji państwowych. U nas jednak wybrano zupełnie odwrotne podejście i faworyzując ogrzewanie gazowe zablokowano prawnie najpierw produkcję, a potem użytkowanie wszelkich tańszych od gazu źródeł ciepła, nawet tych, które z powodzeniem wykorzystuje niemal cała Europa Zachodnia.

Rząd i samorządy nie chciały jednak nas słuchać, wolały doradztwo alarmów smogowych i różnych innych fundacji i organizacji rzekomo ekologicznych, które zawzięcie od samego początku namawiały samorząd po samorządzie do faworyzowania gazu w lokalnych uchwałach.

Jeśli więc zastanawialiście się Państwo, czemu przez ostatnie lata tak intensywnie to robiono, to dzisiaj już wiecie dlaczego!

 

W „wojnie o ekogroszek” pominięto mały, ale istotny szczegół… Tlen!

W „wojnie o ekogroszek” pominięto mały, ale istotny szczegół… Tlen!

W ostatnim czasie w serwisie gazeta.pl pojawiły się wpisy o rzekomo bezprecedensowych badaniach spalania ekogroszku, które wykazały jego rażącą niezgodność z obowiązującymi normami i które „rozwścieczyły” branżę węglową. Górnicy i sprzedawcy węgla stawiani są w nich w roli potwora, który chce zniszczyć świat, bo ma w tym swój interes – rzecz jasna materialny. W jednym z wpisów autor owych badań prof. Artur Badyda udziela wywiadu, w którym uzasadnia założenia i metody przyjęte w badaniu (LINK). Czy jednak rzeczywiście można dać im wiarę? Wskazujemy na jeden element, który burzy całą wiarygodność badań prof. Badydy – tlen.

Jak wiemy, powietrze w atmosferze zawiera między innymi 21% tlenu. Jest on nam niezbędny do oddychania, ale również proces spalania nie może odbywać się bez jego udziału. Spalanie jest bowiem gwałtowną reakcją utleniania, w wyniku której powstaje dwutlenek węgla oraz inne produkty uboczne.

Skoro tlen zużywany jest w trakcie reakcji spalania, to w idealnych warunkach powinien spalić się cały, a w warunkach rzeczywistych w spalinach pozostają pewne jego ilości (zazwyczaj od 5% do 8%, w zależności od typu kotła). Nawet, gdy zbytnio nie przyłożymy się do przeczytania instrukcji obsługi kotła to w kotle 5 klasy, w warunkach przeciętnej kotłowni naprawdę trudno uzyskać większą zawartość tlenu w spalinach niż około 10%. Prof. Badyda zamierzał właśnie przeprowadzić sesje spalania ekogroszku w warunkach „zbliżonych do rzeczywistych” i przy tak określonych warunkach autorowi badania udało się osiągnąć ponad 19% tlenu zawartego w jednym z pomiarów spalin! Jest to fakt, o którym prof. Badyda nie wspomina, a który jednoznacznie wskazuje, że spalanie było prowadzone w taki sposób, aby, krótko mówiąc, prawie nic nie spalić i osiągnąć ogromne, dalekie od rzeczywistości wartości emisji pyłów i innych ubocznych produktów nieprawidłowego spalania.

Nie wchodzimy już w szczegóły, nie chcemy odnosić się do pozostałych licznych błędów i naciągnięć, które miały miejsce podczas przeprowadzanych badań. Pisaliśmy już o tym wielokrotnie, w tym w ramach listów kierowanych do prof. Badydy. Niestety nie dostaliśmy precyzyjnych odpowiedzi na zastrzeżenia zgłoszone do konkretnych parametrów i metod spalania. Wszystko było tłumaczone założeniem, że całe badanie miało być przeprowadzone przez osobę nieposiadającą odpowiedniej wiedzy o procesie spalania i przez to spalanie miało odbyć się w warunkach „zbliżonych do rzeczywistych”. Natomiast jedyne zbliżenie do rzeczywistości, jakie udało się osiągnąć, to poziom zawartości tlenu w spalinach w odniesieniu do jego zawartości w atmosferze.

W trakcie pisania tego artykułu zadzwoniliśmy do jednego z czołowych producentów kotłów na ekogroszek w Polsce i zapytaliśmy – „Czy możliwe jest, aby w trakcie procesu spalania ekogroszku w warunkach przeciętnej kotłowni tlen resztkowy w spalinach wynosił ponad 19%”? W odpowiedzi usłyszeliśmy, że taka zawartość tlenu mogłaby świadczyć wyłącznie o tym, że albo analizator spalin był zepsuty, albo ktoś celowo tak ustawił kocioł, aby proces spalania w nim praktycznie nie zachodził. Przy tak wysokim poziomie tlenu resztkowego poziom emitowanych przez kocioł pyłów, benzo(a)pirenu, tlenków azotu i innych produktów spalania węgla byłby od kilku do nawet kilkudziesięciu razy wyższy niż w warunkach rzeczywistych, gdzie wartość tlenu w spalinach nigdy nie przekracza 10%, a najczęściej zawiera się w przedziale 4 – 8%.

A zatem to zawartość tlenu jest kulą u nogi badań prof. Badydy. Jest to parametr, który sami jesteśmy w stanie ocenić na podstawie podstawowej wiedzy szkolnej. Prof. Badyda wspomina w wywiadzie dla gazeta.pl, że „jeśli tlenu jest za mało, to spalanie nie będzie efektywne”. Najwyraźniej Pan Profesor to przesłanie mocno wziął sobie do serca, bowiem wraz ze swoim zespołem, zamiast zaaranżować spalanie ekogroszku w warunkach rzeczywistych, wykonał nic innego jak dmuchawę do pyłu. Tylko w ten sposób można bowiem tłumaczyć tak wysoką zawartość tlenu w spalinach i brak jego udziału w reakcji spalania. Oczywiście, zgodnie ze słowami prof. Badydy, tlenu przy spalaniu musi być odpowiednio dużo, ale tlen ten musi wziąć udział w spalaniu, inaczej nie doprowadzimy do uwolnienia ciepła i będziemy mogli sobie tak bezsensownie „kisić” kocioł i produkować zanieczyszczenia w dowolnej ilości. Natomiast w kontekście osób nieposiadających wiedzy o spalaniu ekogroszku w kotle ecodesign – przeciętny użytkownik kotła zauważyłby, że przy takim spalaniu, jak to przeprowadzone w ramach badania, osiąga zbyt mało ciepła.

I na koniec – ani górnicy, ani sprzedawcy węgla nie są potworami, których interesuje jedynie własny zysk. Branża węglowa wielokrotnie podkreślała, że jest gotowa na transformację energetyczną – jednak przeprowadzoną odpowiedzialnie z uwzględnieniem posiadanych alternatyw oraz z poszanowaniem dla tych którzy ogrzewają się i chcą ogrzewać się za pomocą ekogroszku – najtańszego paliwa w ogrzewnictwie indywidualnym. Sektor węglowy chce jedynie rozmawiać na podstawie rzeczywistych danych i wyników badań i nie musieć wielokrotnie udowadniać czegoś, co już dawno i wielokrotnie udowodniły szanowane w Polsce i na świecie instytuty naukowe i badawcze.

Na chwilę obecną wydaje się, że ktoś chce całkowicie wyeliminować ten głos z rozmów poprzez zohydzenie jego wizerunku w opinii publicznej. Panie Profesorze – nie ze mną takie numery! Domagam się konkretnych wyjaśnień na piśmie.

Łukasz Horbacz

Prezes Zarządu IGSPW

 

Pismo do prof. Badydy z prośbą o ustosunkowanie się do uwag po udzielonym wywiadzie: 20210103 pismo IGSPW do prof Badydy

Zmiany stawek akcyzy na wyroby energetyczne i energię elektryczną

Zmiany stawek akcyzy na wyroby energetyczne i energię elektryczną

Państwa członkowskie Unii Europejskiej są zobowiązane stosować minimalny poziom wysokości podatku akcyzowego dla poszczególnych wyrobów. Polska aby wypełnić ten obowiązek, jako jeden z krajów, które nie przyjęły wspólnej waluty co roku (w pierwszym dniu roboczym października) dokonuje przeglądu poziomu opodatkowania wyrobów akcyzowych w oparciu o obowiązujący na dany rok kurs euro w stosunku do waluty krajowej i ewentualnie koryguje stawki, zgodnie z art. 13 Dyrektywy 2003/96/WE z dnia 27 października 2003 r. w sprawie restrukturyzacji wspólnotowych przepisów ramowych dotyczących opodatkowania produktów energetycznych i energii elektrycznej.

Zgodnie z powyższym, 29 grudnia 2021 roku Ministerstwo Finansów opublikowało na stronie internetowej stawki podatku akcyzowego obowiązujące od 1 stycznia 2022 roku [https://www.podatki.gov.pl/akcyza/stawki-podatkowe/].

Dla podmiotów, które nie korzystają z żadnych preferencji podatkowych tj. nie korzystają ze zwolnienia od podatku akcyzowego lub nie opodatkowują wyrobów akcyzowych zerową stawką podatku od 1 stycznia 2022 roku znajdą zastosowanie zmienione stawki. Oznacza to, że opodatkowanie podatkiem akcyzowym transakcji sprzedaży wybranych poniższych wyrobów akcyzowych powinno zostać oparte na nowych stawkach obowiązujących od 1 stycznia bieżącego roku.

W przypadku wyrobów węglowych zmianie ulegną elementy kalkulacji podatku akcyzowego:

1)         dla węgla objętego pozycją CN 2701

23,8 GJ/1000 kilogramów x 1,38 zł/GJ = 32,844 zł (33 zł po zaokrągleniu);

2)         dla węgla brunatnego objętego pozycją CN 2702

8,6 GJ/1000 kilogramów x 1,38 zł/GJ = 11,868 zł (12 zł po zaokrągleniu);

3)         dla koksu objętego pozycją CN 2704

27,5 GJ/1000 kilogramów x 1,38 zł/GJ = 37,95 zł (38 zł po zaokrągleniu).

Zgodnie bowiem z obecnie obowiązującym art. 89 ustawy z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym uległy podwyższeniu (na podstawie ustawy z dnia 9 grudnia 2021 r. o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw; Dz.U. 2021 poz. 2427) poniższe wybrane stawki dla:

  • wyrobów węglowych – z 1,28 zł/GJ na 1,38 zł/GJ
  • olejów opałowych ciężkich – z 64 zł/1000 kg na 69 zł/1000 kg
  • gazu ziemnego (mokrego) i pozostałych węglowodorów gazowych objętych pozycją CN 2711, przeznaczonych do celów opałowych – z 1,28 zł/GJ na 1,38 zł/GJ
  • pozostałych paliw opałowych (gazowych) – z 1,28 zł/GJ na 1,38 zł/GJ
  • pozostałych paliw opałowych – z 64 zł/1000 kg na 69 zł/1000 kg

Dodatkowo ustawodawca zdecydował się na obniżenie w okresie od 1 stycznia 2022 roku do 31 maja 2022 roku niektórych stawek podatku akcyzowego zgodnie z art. 164a ust. 2 ustawy o podatku akcyzowym tj. dla:

  • benzyn silnikowych – z 1514 zł/1000 l na 1413 zł/1000 l
  • olejów napędowych – z 1145 zł/1000 l na 1104 zł/1000 l
  • biokomponentów stanowiących samoistne paliwa – z 1145 zł/1000 l na 1104 zł/1000 l
  • paliw gazowych (skroplonych) przeznaczonych do napędu silników spalinowych – z 644 zł/1000 kg na 387 zł/1000 kg
  • energii elektrycznej – z 5 zł/MWh na 4,60 zł/MWh

W powyższym okresie od 1 stycznia 2022 roku do 31 maja 2022 roku zgodnie z art. 163d ustawy o podatku akcyzowym przewiduje się również zwolnienie od akcyzy sprzedaży energii elektrycznej nabywcy końcowemu będącemu odbiorcą energii elektrycznej w gospodarstwie domowym.

Gazowe szaleństwo trwa! Warmińsko-mazurskie chce zmusić do ogrzewania gazem!

Gazowe szaleństwo trwa! Warmińsko-mazurskie chce zmusić do ogrzewania gazem!

Czy kolejne województwo w Polsce zmusi swoich mieszkańców do ogrzewania coraz droższym gazem? Wszystko wskazuje na to, że tak!

W województwie warmińsko-mazurskim tuż przed świętami Bożego Narodzenia pojawił się projekt uchwał antysmogowych, z którego wynika, że mieszkańców obfitującego w tanie drewno regionu, władze samorządowe chcą zmusić do ogrzewania osiągającym ostatnio astronomiczne ceny gazem.

Do 21 stycznia trwają konsultacje społeczne tych projektów, ale jak to często z konsultacjami społecznymi tego typu bywa, większość mieszkańców, których dotyczyć będą uchwały nie ma o nich pojęcia.

Zapewne to, że rozpoczęły się one w okresie świątecznym, a ich rozpoczęciu towarzyszyła wymowna medialna cisza nie jest przypadkowe, podobnie było bowiem w innych województwach, które wprowadzały tego typu przepisy np. w szczycie sezonu urlopowego.

W projekcie uchwał pojawiły się zapisy o tym, że „budynków będących w zasięgu sieci gazowej/ciepłowniczej nie można ogrzewać węglem ani drewnem”.

Nawet jeśli ktoś posiada już kocioł na drewno lub węgiel, to po dociągnięciu sieci do budynku, właściciel takiego kotła będzie musiał z niego zrezygnować i przejść na ogrzewanie gazowe.

Co ciekawe, w przypadku kotłów węglowych, likwidacji będą podlegać nawet te najnowocześniejsze spełniające wymogi obowiązującej zaledwie od roku unijnej dyrektywy Ecodesign, a więc kotły niemal bezemisyjne. Oznacza to, że jeśli ktoś kupił niedawno nowoczesny kocioł węglowy, nawet z dofinansowaniem z rządowego Programu Czyste Powietrze i tak będzie musiał go zlikwidować maksymalnie do końca 2034 roku. Dożywotnio będą mogły być użytkowane jedynie kotły Ecodesign na biomasę (np. pellet drzewny).

Jeżeli ktoś nie zdąży zamontować kotła przed wejściem w życie nowych uchwał, pozostanie mu jedynie gaz ziemny, od którego odwraca się już cała Europa zachodnia.

Jak pisaliśmy już wielokrotnie to ewenement na skalę całej Europy, która oficjalnie zapowiedziała stopniowe odchodzenie od gazu ziemnego przy jednoczesnym wsparciu dla odnawialnej biomasy.

Kolejne polskie województwo (po małopolskim, świętokrzyskim i pomorskim) chce wprowadzić przepisy, które są nie tylko sprzeczne nie tylko z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu, ale także z jakąkolwiek zdrową logiką.

To przepisy, które uderzą bezpośrednio w mieszkańców i ich kieszenie. To przepisy, które nie mają żadnego uzasadnienia ekologicznego i ekonomicznego. To przepisy, dla których wprowadzenia nie ma żadnego logicznego uzasadnienia poza jednym, jakim jest realizacja interesów gazowego lobby, które traci grunt pod nogami w całej Europie Zachodniej.

Dlatego apelujemy do mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego – walczcie o swoje prawo do taniego ogrzewania, póki nie jest jeszcze za późno!

Gaz w ciągu ostatnich kilku miesięcy zdrożał o kilkaset procent, a to jeszcze nie koniec podwyżek!

Zapytajcie swoich samorządowców, czy wiedzą o tym, że w Niemczech, Austrii czy Francji mieszkańcy dostają wysokie dotacje za wymianę kotła gazowego na kocioł na drewno (pisaliśmy o tym tutaj: link)

Nie pozwólcie, aby zabroniono Wam korzystania z własnego drewna i zmuszono Was do płacenia horrendalnie wysokich rachunków za gaz!

Źródło: czysteogrzewanie.pl

Coraz więcej gmin z zakazami korzystania z paliw stałych!

Coraz więcej gmin z zakazami korzystania z paliw stałych!

Czy absurdalne i niespotykane nigdzie indziej w Europie uchwały pozbawią miliony mieszkańców naszego kraju niedrogich źródeł ciepła?

Czy uwielbiane przez Polaków kominki odejdą do lamusa?

„Coraz więcej samorządów decyduje się na to, by zakazać korzystania z paliw stałych; chodzi o kotły na paliwa stałe czy np. kominki – ocenił w piątek prezes UOKiK Tomasz Chróstny” (źródło: PAP)

W piątkowej audycji w Polsat News, prezes UOKiK powiedział między innymi, że „coraz więcej samorządów decyduje się na to, by zakazać możliwości korzystania z paliw stałych. Niekiedy to są kotły na paliwa stałe związane z ogrzewaniem, ale niekiedy to są nawet już kominki”.

Gdy przyjrzymy się bliżej sytuacji, o której mówił Pań Chróstny, naszym oczom okaże się przerażający obraz samorządowego bandytyzmu, który uderza nie tylko w miliony Polaków, ale także w tysiące polskich firm, których produkty są legalne w całej Unii Europejskiej, a przestają być legalne w Polsce.

Pomimo tego, że w obrocie handlowym na rynku od kilku lat dostępne są już wyłącznie kotły i kominki spełniające najbardziej restrykcyjne normy emisji spalin w Europie (tzw. ecodesign) kolejne samorządy w Polsce wprowadzają absurdalne zakazy ich użytkowania. Najpierw latami walczono o wywindowanie wymagań emisyjnych dla kotłów i kominków, co ograniczyło emisję pyłów i innych produktów spalania o niemal 100%, a gdy cały polski rynek dostosował swoje produkty do najbardziej restrykcyjnych wymagań europejskich, polskie samorządy jako jedyne w całej Europie zakazują stosowania produktów, do których zakupu dopłacają rządy i samorządy wysoko rozwiniętych państw zachodnich (pisaliśmy o tym między innymi tutaj: link)

Już w tej chwili dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że Niemiec, Austriak czy Francuz za wymianę ogrzewania gazowego na polski kominek na drewno lub kocioł pelletowy dostaje od państwa kilka tysięcy Euro dofinansowania, a mieszkańcy coraz liczniejszych gmin w Polsce mają zakaz użytkowania dokładnie tych samych ekologicznych urządzeń, do zakupu których zachęcają i dopłacają nasi zachodni sąsiedzi.

Polaków skazuje się tym samym na drożejący w zastraszającym tempie gaz lub inne znacznie droższe rodzaje ogrzewania.

Komu służą tego typu uchwały? Na pewno nie środowisku, bo urządzenia spełniające normy emisyjne ecodesign są dla środowiska całkowicie bezpieczne. Nie służą także milionom polskich rodzin, które skazuje się na gigantyczne koszty i którym zakazuje się nawet posiadania nowoczesnego i w 100% ekologicznego kominka. Z całą pewnością jednak uchwały te służą producentom zagranicznych kotłów gazowych od których ucieka cała Europa zachodnia, zwłaszcza po ostatnich astronomicznych podwyżkach cen gazu.

Apelujemy więc do samorządów i Rządu – nie skazujcie milionów Polaków na zagraniczną drożyznę w czasach szalejącej inflacji i nie zabierajcie milionom Polaków możliwości posiadania własnego kominka czy innego, ekologicznego źródła ciepła.