Pomorska Uchwała Antysmogowa

Stanowisko Izby

Aktualności

Nowe zasady obrotu wyrobami węglowymi – więcej pytań niż odpowiedzi

Opublikowana 13 stycznia 2021 roku nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym wprowadziła wiele ważnych zmian w obrocie wyrobami węglowymi, w tym nowe obowiązki dla pośredniczących podmiotów węglowych. Powstanie też Centralny Rejestr Podatników Akcyzowych, który będzie zawierał w sobie dane podmiotów akcyzowych, w tym nowy rejestr PPW.

Nowelizacja ta w mniejszym lub większym stopniu dotknie wszystkie podmioty zajmujące się obrotem węglem kamiennym jak i innymi produktami kwalifikowanymi jako wyroby węglowe w rozumieniu ustawy o podatku akcyzowym. Zmiany w przepisach zaczną obowiązywać już od 1 lutego 2021 roku. W niektórych przypadkach będzie jednak można stosować stare zasady w ramach okresów przejściowych przewidzianych w przepisach.

Wprowadzenie rozróżnienia w warunkach stosowania zwolnień od akcyzy

Przedmiotowa nowelizacja wprowadza odmienne warunki zastosowania zwolnienia od akcyzy w zależności od tego, jaki poziom sprzedaży wyrobów węglowych osiągnął dany sprzedawca w ubiegłym roku kalendarzowym.

W przypadku podmiotów, które w ubiegłym roku dokonały sprzedaży  ponad 30 milionów kilogramów wyrobów węglowych, warunkiem dla zastosowania zwolnienia od akcyzy w odniesieniu do realizowanych przez te podmioty transakcji będzie monitorowanie poszczególnych transakcji w systemie EMCS PL 2.

Natomiast w przypadku dostawców, którzy w ubiegłym roku sprzedali nie więcej niż 30 milionów kilogramów warunkiem zastosowania zwolnienia od akcyzy będzie zasadniczo w dalszym ciągu odebranie stosownego oświadczenia od nabywcy wyrobów węglowych oraz wystawienie faktury zawierającej wymagane dane.

Z jednej strony wprowadzenie takiego rozdziału wydaje się dobrym rozwiązaniem – pozwoli to bowiem na uniknięcie przez najmniejszych przedsiębiorców licznych dodatkowych obowiązków formalnych związanych z koniecznością obsługi systemu EMCS PL 2. Z drugiej jednak strony taki „podwójny” system stosowania zwolnień od akcyzy, z perspektywy nabywców może być nieczytelny – w zależności bowiem od tego, od kogo będą kupować węgiel różny będzie zakres czynności wymaganych od niego przez sprzedawcę – sygnalizuje Łukasz Janiga, Partner w kancelarii Legal Link.

W przypadku dużych podmiotów dla potwierdzenia przeznaczenia węgla do celów zwolnionych od akcyzy wystarczające będzie samo odebranie faktury; podczas gdy w przypadku węgla dostarczanego przez mniejsze przedsiębiorstwa konieczne będzie złożenie pisemnego oświadczenia spełniającego rygorystyczne warunki formalne przewidziane w ustawie.

System EMCS a wyroby węglowe

Kolejną kwestią, która budzi wiele obaw po stronie przedsiębiorców, jest objęcie sprzedaży wyrobów węglowych systemem EMCS PL 2, który to system do tej pory był wykorzystywany głównie do przemieszczania wyrobów objętych procedurą zawieszenia poboru akcyzy oraz w mniejszym stopniu do przemieszczania wyrobów objętych stawką 0 PLN lub zwolnieniem od akcyzy ze względu na przeznaczenie.

Tak więc system ten dotychczas był wykorzystywany do obsługi przemieszczeń różnego rodzaju wyrobów akcyzowych – nie zaś do monitorowania transakcji ich sprzedaży. Tym samym komentowane regulacje wprowadzają całkowicie nową i odrębną funkcję systemu EMCS. Dlatego też nie ma możliwości oparcia się na dotychczasowych rozwiązaniach i doświadczeniach w stosowaniu systemu w odniesieniu do innych wyrobów akcyzowych.

System ten stanowi wielką niewiadomą dla przedsiębiorstw zajmujących się obrotem wyrobami węglowymi jaki i po części również dla organów podatkowych. Przedsiębiorcy prowadzący działalność w zakresie wyrobów węglowych nie korzystali zasadniczo z systemu EMCS PL 2 ani z innych usług dostępnych na Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych – tym samym jest to dla nich całkowicie nowe środowisko, w którym muszą nauczyć się poruszać – zauważa Łukasz Horbacz, Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla.

Dla organów podatkowych będzie to także całkowicie odrębna funkcja systemu EMCS, co również, skutkuje brakiem możliwości bezpośredniego przeniesienia dotychczasowych rozwiązań do monitorowania sprzedaży wyrobów węglowych.

Brak rozporządzenia wykonawczego

Nowe regulacje wchodzą w życie już 1 lutego 2021 r. – przewidziano jednak szereg okresów przejściowych, które mają na celu umożliwienie przygotowania się do nowych wymagań.  Na ten moment nie opublikowano jednak rozporządzenia wykonawczego do wprowadzanych regulacji. W kontekście opisanych powyżej wyzwań związanych z objęciem systemem wyrobów węglowych w takiej sytuacji ciężko jest w ogóle mówić o możliwości przygotowania się do nowych regulacji – bez przepisów wykonawczych przedsiębiorcy nie są bowiem w stanie przygotować żadnych rozwiązań, zwłaszcza z perspektywy wprowadzenia wymaganych modyfikacji systemów informatycznych.

Dotychczas opublikowane projekty rozporządzeń zdają się całkowicie pomijać odrębności wynikające z wprowadzonych w ustawie rozwiązań odnoszących się wyłącznie do monitorowania sprzedaży wyrobów węglowych przy pomocy systemu. Tak więc na ten moment przedsiębiorcom ciężko jest wyobrazić sobie, jak nowe rozwiązania mają funkcjonować w praktyce. Niemniej już kilka dni po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw nowelizacji akcyzowej, Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla ruszyła z cyklem szkoleń dla pośredniczących podmiotów węglowych oraz ich klientów – finalnych nabywców węglowych – wskazuje Łukasz Horbacz.

Nowy Centralny Rejestr Podmiotów Akcyzowych

Przepisy, które zaczną obowiązywać od 1 lutego 2021 roku przewidują także powstanie Centralnego Rejestru Podatników Akcyzowych (CRPA) – będzie to centralny system teleinformatyczny, który będzie zawierał w sobie dane podmiotów akcyzowych, w tym pośredniczących podmiotów węglowych (PPW) oraz pośredniczących podmiotów gazowych (PPG).

W przypadku podmiotów już wcześniej zarejestrowanych na cele podatku akcyzowego, wpis do CRPA nastąpi dopiero z chwilą uzupełnienia zgłoszenia rejestracyjnego. Konieczne będzie zatem sprawdzenie, czy i jakie działania dana firma będzie musiała podjąć w związku z uruchomieniem tego rejestru. Brak uzupełnienia danych w nowym rejestrze może skutkować utratą statusu PPW, co dla firm zajmujących się obrotem wyrobami węglowymi będzie w wielu przypadkach oznaczać konieczność płacenia akcyzy od wyrobów węglowych.

Firmy mają czas do końca czerwca aby dostosować się do nowych obowiązków rejestracyjnych. Niemniej patrząc na ogromną liczbę podmiotów, które muszą w dość krótkim czasie to zrobić, zdecydowanie nie można z tym zwlekać i już w lutym podjąć odpowiednie działania – zwraca uwagę Łukasz Janiga.

Należy zatem podkreślić, że nowe regulacje będą sporym wyzwaniem dla podmiotów zajmujących się obrotem węgla. Koniecznym staje się zatem z jednej strony gruntowne zapoznanie się z nowymi regulacjami oraz bieżące monitorowanie przebiegu prac nad rozporządzeniami wykonawczymi. Ponadto niezbędne będzie również zapoznanie się z samym EMCS oraz platformą PUESC, które stanowią dość skomplikowany system różnych usług elektronicznych.

IGSPW

POP dla Małopolski – antypolski i antyekologiczny?

POP dla Małopolski – antypolski i antyekologiczny?

28 września 2020 został przegłosowany nowy Program Ochrony Powietrza dla Województwa Małopolskiego.

Program od samego początku budził wiele kontrowersji i sprzeciwów z powodu całego szeregu zapisów, które uderzały w setki tysięcy mieszkańców Małopolski i tysiące firm działających w regionie.

Co więcej Programowi zarzucano również ograniczanie wolności konstytucyjnych oraz sprzeczność z prawem unijnym.

Czy więc POP dla Małopolski jest fatalną uchwałą, która przyniesie więcej złego niż dobrego?

Zacznijmy od tego, że już sam sposób w jaki konsultowano i wprowadzano Program wołał o przysłowiową „pomstę do nieba” o czym pisaliśmy tutaj: http://bit.ly/konsultacje-pop-malopolska oraz tutaj: http://bit.ly/pop-dla-malopolski-wejdzie-tylnymi-drzwami

Podczas lipcowych konsultacji, w których wzięliśmy udział aż 83% uczestników spotkania oceniło program negatywnie, a tylko 6% jednoznacznie go poparło, a większość krytycznych uwag jakie zgłaszały i organizacje ekologiczne i przedsiębiorcy i zwykli mieszkańcy w ogóle nie została wzięte pod uwagę.

Od samego początku bowiem program konsultowany był głównie ze środowiskami antysmogowymi, których wiarygodność w kwestiach ochrony środowiska jest mocno wątpliwa i była już wielokrotnie podważana, a manipulowanie danymi zarzucili im ostatnio nawet wybitni naukowcy o czym pisaliśmy tutaj: http://bit.ly/antysmogowcy-manipuluja-danymi

Gdy o dostęp do treści poprawek do programu poprosiło Polskie Forum Klimatyczne dostępu do poprawek odmówiono, jednak udostępniono je bez problemu prezesowi Polskiego Alarmu Smogowego – pisze Pan Krzysztof Woźniak z Polskiego Forum Klimatycznego.

Główny zarzut wobec małopolskiego POPu to znaczące ograniczenie możliwości używania polskiego OZE w postaci biomasy, co stoi także w sprzeczności z unijnymi dyrektywami w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych (np. DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2018/2001 z dnia 11 grudnia 2018 r.).

Małopolski POP ogranicza także używanie paliw stałych w nowoczesnych urządzeniach, uderzając w lokalnych rolników – producentów zdrowej żywności, a także blokuje edukację o prawidłowym spalaniu, które ma potencjał natychmiastowej redukcji smogu i ubóstwa energetycznego potwierdzony przez opracowanie naukowe wydane przez Ministerstwo Środowiska (tzw. Uchwała o prawidłowym spalaniu, której zapisy odrzucono w programie dla Małopolski).

W programie przyjęto także zapisy o finansowaniu od 1 stycznia 2021 wyłącznie instalacji na biomasę (przy finansowaniu instalacji grzewczych na paliwa stałe), a od 1 stycznia 2023 wyłącznie instalacji na biomasę o emisji cząstek stałych do 20mg/m3.

Oznacza to nic innego jak odmowę finansowania od 2023 roku urządzeń zgodnych z najbardziej restrykcyjnymi normami europejskimi w tym z tzw. dyrektywą Ekoprojekt (Ecodesign), które dotuje się w wielu krajach Unii Europejskiej.

Kotły węglowe, także te zgodne z Ekoprojektem nie będą finansowane wcale, mimo, że emisja cząstek stałych z obecnie produkowanych i sprzedaanych urządzeń nie różni się wcale od emisji urządzeń na biomasę, a obecne na rynku są nawet kotły węglowe o emisji cząstek stałych poniżej 20mg/m3.

Potwierdza to tylko to, na co od dawna zwracamy uwagę. Prawo w Polsce tworzone jest nie przy udziale prawdziwych ekspertów ze świata nauki i ekologii, a przy udziale i pod dyktando aktywistów, którzy wbrew logice i faktom zwalczają polskie niezależne źródła energii jak węgiel i biomasa robiąc miejsce dla określonych urządzeń zza granicy.

Gdyby chodziło wyłącznie o poprawę jakości powietrza to Program Ochrony Powietrza dla Województwa Małopolskiego nie ograniczałby dostępu ani do urządzeń, które spełniają najbardziej restrykcyjne normy emisyjne w Europie, ani do paliw, które w całej Europie są uznawane jako ekologiczne i odnawialne źródła energii.

Ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o…

Interesy w ograniczeniu dostępu do biomasy i węgla w Polsce ma wiele zagranicznych koncernów, zwłaszcza tych produkujących pompy ciepła, fotowoltaikę czy kotły gazowe.

O powiązaniach tych koncernów z organizacjami „ekologicznymi” w Polsce mówi się bowiem już od dawna. W maju pisaliśmy o zapowiedziach Ministra Środowiska, o tym, że powoła specjalną grupę, która przyjrzy się bliżej działaniom i finansowaniu organizacji proekologicznych, ale do dnia dzisiejszego nic się w tym temacie nie wydarzyło.

Jak widać interesy zagranicznych koncernów są ważniejsze niż interesy Polski i Polaków.

Jako pierwsza haracz zapłaci Małopolska i jej mieszkańcy, ale pewnym jest, że podobne przepisy będzie forsować się wkrótce w całej Polsce.

 

 

 

Skąd się bierze smog w Krakowie?

Skąd się bierze smog w Krakowie?

Aktywiści antysmogowi chcieliby, aby odpowiedź była zawsze jedna i taka sama – z węgla!

Badania naukowe pokazują jednak coś innego…

Kilka dni temu w siedzibie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie zaprezentowano wyniki badań zespołów naukowych AGH pod kierownictwem dr hab. Lucyna Samek, pn.: ,,Źródła zanieczyszczeń pyłowych powietrza w Krakowie w 2018 – 2019 roku”.

To najdokładniejsze jak dotąd badania składu chemicznego, składu pierwiastkowego, składu jonowego i zawartości węgla w pyle PM10 w Krakowie.

W badaniach analizowane były próbki pobierane w dwóch lokalizacjach – na Al. Krasińskiego, gdzie funkcjonuje stacja związana z transportem drogowym oraz na ul. Złoty Róg, w dzielnicy Bronowice, gdzie działa stacja monitorująca jakość powietrza w dzielnicy mieszkalnej analizująca także napływ zanieczyszczeń o gmin ościennych.

Wyniki badań na obydwu stacjach pokazały jasno, że największym problemem Krakowa i głównym źródłem krakowskiego smogu w latach 2018 – 2019 (jeszcze przed wprowadzeniem całkowitego zakazu spalania paliw stałych) była emisja komunikacyjna.

„W krakowskim zanieczyszczeniu powietrza mamy znaczący udział emisji komunikacyjnej. Szacunkowo w ciągach komunikacyjnych Krakowa zimą zanieczyszczenia spowodowane emisją komunikacyjną mogą wynosić 50-60 proc., a latem nawet 70 proc. i więcej” – powiedział Ryszard Listwan, zastępca małopolskiego WIOŚ.

Emisja ze spalania węgla odpowiadała natomiast za 20 – 25% emisji pyłów latem i maksymalnie 50% emisji pyłów zimą i to wtedy, gdy w Krakowie czynnych było jeszcze kilka tysięcy palenisk węglowych.

Znaczącym źródłem zanieczyszczenia powietrza w Krakowie jest także unos pyłu z ulicy, z przemysłu i z prac budowlanych, co potwierdziło wcześniejsze badania prof. Mazura z krakowskiej AGH.

Mimo kolejnych już, bardzo kompleksowych badań pokazujących ogromny udział emisji komunikacyjnej w zanieczyszczeniu powietrza w Krakowie środowiska antysmogowe wciąż twierdzą, że głównym winnym są paliwa stałe.

Po osiągnięciu celu jakim było wprowadzenie całkowitego zakazu spalania paliw stałych w Krakowie (który to zakaz nie przyniósł zamierzonych rezultatów) jako cel postawiono sobie wprowadzenie takiego zakazu w całej Małopolsce.

Na celowniku antysmogowców znalazł się już nie tylko węgiel, ale także biomasa, która w całej Unii Europejskiej pomaga zrealizować cele OZE i którą uważa się za źródło energii znacznie bardziej ekologiczne od gazu ziemnego.

Niestety nie w Polsce…

Jeśli bowiem w krajach Europy Zachodniej dotuje się wymianę kotłów gazowych na kotły biomasowe to te kotły gazowe, gdzieś muszą znaleźć swój rynek zbytu.

Wystarczy tylko z pomocą pseudoekologów przekonać kilku samorządowców, ze kopalniany gaz jest bardziej eko niż neutralna emisyjnie (CO2) biomasa i zaczną mnożyć się w naszym kraju takie szkodliwe uchwały jak przyjęty niedawno Program Ochrony Powietrza dla Małopolski, o czym napiszemy więcej już niebawem.

 

 

Ekolodzy bronią warszawskich ścieków w Wiśle

Ekolodzy bronią warszawskich ścieków w Wiśle

Już około 5 milionów metrów sześciennych ścieków trafiło do Wisły po awarii kolektora ściekowego z warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka.

To znacznie więcej niż rok wcześniej, kiedy do Wisły trafiło łącznie około 3,6 miliona metrów sześciennych nieczystości.

W tym roku ścieki wpływają do Wisły już ponad 3 tygodnie i tak naprawdę nie wiadomo jeszcze jak długo będą wpływać.

Organizacje ekologiczne jak do tej pory milczały, o czym pisaliśmy na początku września

Ostatnio jednak ekolodzy postanowili wypowiedzieć się w kwestii zrzutu ścieków do Wisły.

Niejaki dr Przemysław Nawrocki, ekolog z międzynarodowej organizacji WWF stwierdził niedawno w Radiu Kolor, że zrzut ścieków do Wisły „To nie katastrofa ekologiczna, tylko zjawisko „przekarmienia” rzeki” (…)  Ścieki, które wpływają do Wisły mają to do siebie, że zawierają biogeny, sole odżywcze, czyli to, co rośliny i glony są w stanie zaabsorbować jako nawóz. Ale Wisła nie powinna przyjmować takich porcji, bo jak każdy wie, przekarmianie jest niezdrowe”.

Tak więc drodzy Państwo okazuje się, że 5 milionów metrów sześciennych szamba to nie żaden problem, tylko pokarm dla rzeki w nieco zbyt dużej ilości.

Idąc tym tokiem rozumowania emisja CO2, przeciwko której tak bardzo protestują ci sami ekolodzy też nie powinna być problemem, bo to przecież także tylko pokarm dla roślin, które potrzebują go do procesu fotosyntezy.

Gdzie jest ta mała istotna różnica, o której ekolodzy głośno nie mówią? Czemu ze ściekami w rzece żadna organizacja ekologiczna nie walczy tak zaciekle jak np. z polskim węglem?

Nie opłaca się. Producenci niemieckich kotłów gazowych mają w nosie naszą Wisłę i to co w niej płynie.

Polski Alarm Smogowy znów manipuluje danymi!

Polski Alarm Smogowy znów manipuluje danymi!

Żadna to nowość i pisaliśmy o tym już wielokrotnie, ale tym razem manipulacje te możecie sami Państwo zweryfikować sięgając do publikacji pt. „Program PAS dla czystego powietrza w Polsce” jaką Polski Alarm Smogowy wydał dnia 8 stycznia 2020 roku.

Na stronie 11 ww. opracowania znalazło się stwierdzenie o treści: „Całkowicie legalnie do polskich domów sprzedaje się w dalszym ciągu ok. 100 tysięcy kominków i kóz rocznie bez jakichkolwiek wymogów w zakresie np. ilości emitowanego pyłu”, opatrzone wykresem, z którego wynika, że do obrotu trafiają wciąż kominki emitujące od 1350 do 2180 mg pyłu na m3.

Jako źródło PAS wskazał opracowanie naukowe dr. inż. Krystyny Kubicy oraz dr hab. inż. Roberta Kubicy – jednych z najbardziej wybitnych ekspertów w dziedzinie ochrony powietrza w Europie.

W dniu 3 września Państwo Kubica wydali w związku z tym oświadczenie, którego treść zamieszczamy poniżej:

Dotyczy wskaźników emisji pyłu z nowych ogrzewaczy pomieszczeń na drewno.

Niniejszym zwracamy uwagę na błędną i nierzetelną zawartość materiałów informacyjnych publikowanych przez Polski i Krakowski Alarm smogowy. Wyrażamy też sprzeciw dla sposobu wykorzystania informacji opracowanych przez nas na potrzeby przywołanego opracowania z roku 2015.

Z treści jednego ze slajdów wynikać mogłoby, że jesteśmy jakoby autorami opracowania, według którego:

Nowe, miejscowe ogrzewacze pomieszczeń (kominki, piece, piecokuchnie), sprzedawane w ilości 100 tyś rocznie, zasilane drewnem suchym/mokrym, emitują w warunkach rzeczywistych odpowiednio 1350 i 2180 mg/m3, podczas gdy powinny <40 zgodnie z dyrektywą Ekoprojekt.

Publikowane treści nie wynikają z przywołanego opracowania, którego jesteśmy autorami. Przytoczone wartości zagregowanych wskaźników emisji odnoszą się do oszacowania maksymalnego, możliwego poziomu emisji pyłu (wskaźnik zagregowany) z przestarzałych urządzeń grzewczych, w tym piecokuchni i pieców wolnostojących, użytkowanych w Polsce do roku bazowego 2014. Przypadek uwzględnia stosowanie paliwa pozaklasowego w tych przestarzałych urządzeniach, których stan techniczny jest zasadniczo różny od nowoczesnych urządzeń grzewczych. Przywołane wartości wskaźników emisji zostały oszacowane na potrzeby wykazania znaczącego potencjału poprawy w przypadku zastąpienia tych przestarzałych urządzeń przez nowe, zgodne z Dyrektywą Ekoprojekt.

Przypisanie nowym, wysokosprawnym i niskoemisyjnym piecom i kominkom, (zgodnym z wymogami Ekoprojekt) wysokich wskaźników emisji, właściwych dla urządzeń starych i określenie ich mianem szacowanych dla warunków rzeczywistych jest całkowicie nieuprawnione. Podobnie nie jest uprawnione przypisywanie ich piecom akumulacyjnym/kaflowym, które są wyposażone w nowoczesne paleniska.

Wysokie wartości wskaźników emisji, w żaden sposób, nie mogą być odnoszone do urządzeń grzewczych wprowadzanych aktualnie na rynek krajowy. Nowoczesne kominki i piece spełniają już wymogi Ekoprojektu pomimo braku jego formalnego wdrożenia w warunkach krajowych. Dzieje się tak ponieważ są to produkty tożsame z urządzeniami wprowadzanymi na rynki Europy Zachodniej gdzie stosowane regulacje obowiązują od dawna (np. BimSchV).

Stosowne żądanie poprawy błędnych treści zostało przesłane do Polskiego i Krakowskiego Alarmu Smogowego. Zwrotnie otrzymaliśmy jednoznaczną deklarację przedstawiciela Alarmu, że materiały zostaną poprawione. Liczymy na niezwłoczną korektę zawartości materiałów informacyjnych.

O tego typu metodach działania polskich alarmów smogowych pisaliśmy już wielokrotnie. Wykorzystują one nieświadomość społeczeństwa i bardzo często w wyrafinowany sposób manipulują danymi naukowymi i faktami, tak aby pasowały one do aktualnej ich narracji.

Tak jest np. z podawaniem wyników pomiaru jakości powietrza, gdzie alarmy smogowe wybierają sobie te stacje badawcze, które w danej chwili pokazują najwyższe wartości, nawet jeśli nie są to stacje referencyjne, o czym pisaliśmy tutaj: https://bit.ly/antysmogowy-coming-out

Tak było również z epidemią koronawirusa, którą antysmogowcy wykorzystali do swoich celów, o czym pisaliśmy tutaj – https://bit.ly/hipokryzja-antysmogowcow

Podobnie było i w przytoczonym w tym artykule przypadku.

To nic, że kominki, które trafiają obecnie do obrotu w Polsce spełniają od dawna wymogi ekorpojektu emitując mniej niż 40mg pyłów na m3 spalin. Polski Alarm Smogowy wolał napisać, że emitują od 1350 do 2180 mg, bo przeciętny „Kowalski” i tak nie ma o tym pojęcia i nie będzie tego weryfikował, a medialnie brzmi fajnie, można dowalić producentom polskich kominków, a niemieccy producenci kotłów gazowych będą zachwyceni.

Pech chciał, że sprostowania tych bzdur zażądali naukowcy z autorytetem, którego nikt w całej Europie nie ośmieliłby się kwestionować i bzdury te trzeba będzie sprostować.

Czekamy z niecierpliwością na to, jaką formę sprostowania wymyśli PAS i jesteśmy wręcz pewni, że jeśli nawet sprostowanie takie się pojawi, to przejdzie ono zupełnie bez medialnego echa ze strony środowisk antysmogowych, które głośno krzyczą tylko wtedy, kiedy kolejny już raz wprowadzają ludzi w błąd.