Szanowni Państwo,

Wobec Państwa krytycznej odpowiedzi oraz oceny badań i tez przedstawionych w raporcie ANALIZA POZIOMU STĘŻENIA PYŁÓW TYPU PM10, PM2,5 ORAZ BENZO(A)PIRENU W GŁÓWNYCH MIASTACH
WOJEWÓDZTWA MAŁOPOLSKIEGO muszę na powyższe odpowiedzieć, wskazując, że nie zgadzam się z nimi. Poniżej postanowiłem faktograficznie to udowodnić, będąc oczywiście otwartym na dalszy ewentualny dialog. Proszę pozwolić, że nawiązując do badania rozpocznę od podstawowej, pokazanej w raporcie tezy. Wobec jej podważenia przez Pana Jakuba Jędraka z Krakowskiego Alarmu Smogowego oraz Pana profesora Piotra Kleczkowskiego, postawiłem ją poniżej najpierw w postaci hipotezy. Następnie, by ją sprawdzić, odniosłem się do poszczególnych krytycznych zapisów Państwa artykułów, wracając do tejże hipotezy ponownie w końcowej części mojej niniejszej wypowiedzi, robiąc to tam z zasadniczym pytaniem, czy można ją przyjąć i na to pytanie odpowiadając.

Obok powyższej metodyki zapisu niniejszych treści, zawarłem w ich ramach moje uwagi i absolutny brak akceptacji dla jakości stosowanego wobec mnie języka, głównie przez Pana Jakuba Jędraka, wskazując na poszczególne tego typu jego zapisy. Poważna, odpowiedzialna debata opiera się bowiem na odpowiedniej jakości wypowiedzi i nie może mieć nic wspólnego z hejtem.

Najważniejszym wynikiem przeprowadzonych przeze mnie analiz była konstatacja, że poziomy zanieczyszczenia pyłem pm10 i pm2,5 w Krakowie, pomimo znaczących spadków, co należy oczywiście traktować jak najbardziej za sukces (vide str. 7, 8), nie są jednakowoż wyższe, niż w pozostałych analizowanych miastach Małopolski. W świetle występowania w tym mieście jako jednym z analizowanych zakazu używania paliw stałych do ogrzewania mieszkań, można uznać powyższe za sukces połowiczny, zwłaszcza w aspekcie wydanych w Krakowie na wymianę kotłów i pieców lokalnych na paliwa stałe ponad300 milionów złotych.

W kontekście zapisów z Państwa artykułów poniżej odniosę się do dużej części ich zapisów, oczywiście tylko tych skierowanych w stosunku do mnie i mojego opracowania:

 

Krytyka nr 1 ze strony Pana Jakuba Jędraka – wzięcie pod uwagę jednej stacji i to tej konkretnej (z Al. Krasińskiego), a nie średniej dla całego miasta

Odpowiedź: Jasno i dobitnie wskazałem na to, że w przypadku Krakowa wziąłem pod uwagę tę stację, niczego nie ukrywając (vide założenie 4 na stronie 4). Wynikało to z faktu, że ta stacja jest zdecydowanie najdłużej funkcjonującą w Krakowie (od listopada 1991 roku). Pozostałe działają dużo krócej, w zdecydowanej większości od roku 2016 i 2017. Mam oczywiście świadomość, że stacja ta jest obecnie tzw. stacją komunikacyjną, natomiast w związku z powyższym długim czasem jej funkcjonowania (a więc od czasów, kiedy ruch samochodowy w Krakowie był kilkakrotnie mniejszy, niż dziś a smog związany z innymi czynnikami w sposób dużo większy wpływał na całościowy poziom smogu w tamtym miejscu i w ogóle w tej części Krakowa) stanowiła ona moim zdaniem bardzo dobre reprezentatywne stanowisko badawcze dla analizowania okresu dłuższego, niż tylko ostatnie kilka lat. Dodatkowo sam Pan wskazał, że „stacja danego typu w mniejszym lub większym stopniu „zbiera” zanieczyszczenia ze wszystkich źródeł”. Uważam, że w przypadku tej stacji, jak i stacji przy ul. Dietla poziom tego zbieranego tła miejskiego jest największy i ma duży wpływ na odczyty. Dlaczego? Te dwie stacje, to jedyne stacje działające w szeroko ujętym śródmieściu miasta. To ważne, gdyż akurat krakowskie śródmieście jest jednym z najbardziej ciasnych w Polsce, a więc zbitym i nieprzewietrzanym. Pozostałe stacje w Krakowie znajdują się w obrębie osiedli w peryferyjnych częściach miasta, gdzie zagęszczenie zabudowy, liczone liczbą budynków, ilością wolnej przestrzeni lub liczbą mieszkańców na km2, jest dużo mniejsze. Do tego te części Krakowa znajdują się wyżej, niż znajduje się centrum i to można łatwo udowodnić poziomicowo. Stacje przy Al. Krasińskiego oraz przy ul. Dietla, to stacje w dawnym rozlewisku Wisły, zlokalizowane na pierwszej tarasie zalewowej rzeki. Wszystkie pozostałe stacje ułożone są kilkadziesiąt metrów wyżej. Jeśli Pan sobie życzy udostępnię odpowiednie mapy poziomicowe. Proszę również zwrócić uwagę (ten wątek również możemy pociągnąć w dalszych dyskusjach jako dodatkowy), że zdecydowana większość kotłów i pieców lokalnych na paliwa stałe była zlokalizowana właśnie w śródmieściu. To tam, w starych kamienicach był i wciąż jest największy problem z dociągnięciem ogrzewania miejskiego (nomen omen opartego przecież na spalaniu węgla kamiennego przez Elektrociepłownię Kraków (PGE Energia Ciepła Oddział nr 1 w Krakowie)), albo (i tego obawiam się równie mocno) z wykorzystaniem kotłów na inne paliwa (głównie na gaz) oraz pieców na energię elektryczną, które to paliwa są w swym użytkowaniu o kilkadziesiąt procent droższe, niż paliwa stałe (ten wątek również możemy pociągnąć w dalszych dyskusjach jako dodatkowy). Funkcjonujące pozostałe stacje pomiarowe, niż omawiana powyżej, znajdują się albo w obrębie budowanych głównie w latach 60-80-tych XX wieku osiedli miejskich, przy zachowaniu odpowiednich zasad zabudowy i korytarzy, albo wręcz w takim korytarzu (ul. Bulwarowa). Zwracam uwagę również na fakt, że właśnie po to, by stosować odpowiednią metodykę, nie stosowaliśmy stacji opierających swe wskazania na pomiarach chwilowych (np. Airly), a na pomiarach prowadzonych w poprawny sposób, a więc przez WIOŚ. Reasumując powyższe: chodziło o to, by analizować długi okres czasu, a także wziąć pod uwagę rodzaj zabudowy oraz zdecydowanie największe natężenie smogu w śródmieściu. Przy okazji naszych dyskusji cieszę się, że zgadzamy się z tezą o krytycznie ważnym wpływie komunikacji samochodowej na efekt smogu w Krakowie, choć ciekawy i do rozwinięcia wątek stanowi kwestia dowodów występowania smogu w Krakowie w ostatnich tygodniach, wobec zminimalizowania tego ruchu.

 

Krytyka nr 2 ze strony Pana Jakuba Jędraka – czy wykresy dla Krakowa i Tarnowa dotyczące poziomu stężenia pyłu pm2,5 zawarte na rysunku 4 nie są przypadkiem identyczne?

Odpowiedź: Tak, są identyczne. Przyznaje się do błędu w Excelu (w funkcji Unpivot) w przypadku Tarnowa i Przepraszam za to. Wyliczenia, z których wynikają zapisane w treści spadki stężeń są już natomiast bez zastrzeżeń. Poprawny wykres dla Krakowa i Tarnowa przedstawiam poniżej:

 

Krytyka nr 3 ze strony Pana Jakuba Jędraka – średnioroczne poziomy stężeń B(a)P są o wiele za wysokie.

Odpowiedź: Danymi wyjściowymi były wartości pomiarowe przedstawione przez WIOŚ. Proszę spojrzeć w podane w raporcie źródła, koncentrując się głównie na roku 2019. Faktem jest natomiast, że w przypadku B(a)P jest akurat w tych danych sporo luk i braków danych, a do tego te dane są często niedostępne. Obok powyższego i przede wszystkim pragnę zwrócić natomiast uwagę, za postawioną tezą/hipotezą, że w zakresie B(a)P wskazałem na największy sukces, a więc największy w Krakowie spadek jego stężeń w stosunku do pozostałych miast, przy zauważeniu tylko i jednakowoż wciąż przekraczanych norm. Nie opierałem swej tezy więc na B(a)P, a na pyłach pm 10 i pm2,5.

 

Krytyka nr 4 ze strony Pana Jakuba Jędraka – naprawdę jest inaczej, niż w prezentowanym raporcie

Odpowiedź: W końcowej części swojego artykułu Pan Jakub próbuje udowodnić na bazie wyliczeń dla okresów grzewczych (październik-marzec), dla stacji pomiarowych tła miejskiego oraz w stosunku do reszty Małopolski, jak jest naprawdę. Moim zdaniem przede wszystkim nie możemy porównywać bezpośrednio obu tych badań, gdyż poza powyższym (wskazanym głównie w odpowiedzi na krytykę nr 1), w swoim raporcie brałem pod uwagę znacznie dłuższy i inny zakresowo (od strony miesięcy) okres pomiarowy (od roku 2008; u Pana Jakuba jest to od roku 2014/2015), kończąc do tego swoje analizy na poziomie grudnia 2019 (zaś Pan Jakub kończy je na marcu 2020). Po kolejne wskazałem, z którymi konkretnie miastami Małopolski porównywałem wartości dla Krakowa (u Pana Jakuba widzimy hasło Małopolska, więc powinniśmy to odnieść do tych samych miast, co w moim raporcie). Po trzecie wskazałem w rozdziale 1 i 2 raportu na sposób wyliczenia wartości wynikowych z danych empirycznych, a w swym raporcie Pan Jakub na to nie wskazuje. Nie mam więc podstaw do odniesienia się do tej metodologii, zakładając oczywiście z góry, że jest słuszna. Nie mogę też zgodzić się z tezą wysnutą przez Pana Jakuba w oparciu o dane z rysunku 1, że dzięki likwidacji palenisk na paliwa stałe w mieście, Kraków wypada znacząco lepiej, niż ta (nieokreślona odpowiednio do miast z mojego raportu) Małopolska. Proszę spojrzeć, że w okresie 2018-2020, a więc dwóch sezonów grzewczych, poziom stężenia pyłu pm10 w Krakowie spadł z wartości około 46 µg/m3, a w Małopolsce z 45 do 37 µg/m3. Zwróćmy uwagę, że różnica pomiędzy tymi dwoma obszarami, przy okazji obliczeń realizowanych z zastosowaniem metodologii proponowanej przez Pana Jakuba wynosi 4% na rzecz Krakowa (-15,6% dla Małopolski oraz -19,6% dla Krakowa). Stawiam więc w tym miejscu pytanie, czy słuszne jest stwierdzenie postawione przez Pana Jakuba, że „w tym mieście jakość powietrza względem reszty województwa systematycznie się poprawia, wbrew temu co twierdzi Izba”? Czy te 4% różnicy przy wydatkowanych na ten cel 300 milionach złotych to wielki wynik. Moim zdaniem nie. Byłem i jestem zwolennikiem działania o charakterze zrównoważonym i kompleksowym, a więc działania na większym obszarze (przynajmniej Krakowa + powiatu krakowskiego), ale przede wszystkim przekazanie tych pieniędzy właśnie w takim układzie obszarowym na wymianę kopciuchów na takowe nowoczesne kotły, w tym na paliwa stałe (a więc kotły w standardzie ecodesign) oraz na edukację w zakresie sposobów palenia oraz na drakońskie karanie oszukujących i palących niekwalifikowane paliwo + śmieci. Do tego działania musza objąć konsekwentnie poszczególne z najważniejszych źródeł smogu. Pozwoliłoby to wystarczająco dobrze oczyścić powietrze w Krakowie i jego okolicach, ale zachować ludzi od już pokazywanego przez GUS w swym raporcie „Zużycie energii przez gospodarstwa domowe w 2018 roku” ubóstwa energetycznego, które sięga od 9,4% (miara Wysokie koszty – Niskie dochody) do 17,2% (miara podwójnej mediany  wydatków na energię), a w układzie tego co obecnie obserwujemy od strony gospodarczej moim i nie tylko moim zdaniem (proszę spojrzeć np. na opracowania Pana profesora Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej vide np. (http://nettg.pl/news/165519/wygra-ten-kto-zaproponuje-najtansza-energie), poziomy te znacząco wzrosną. W tej kwestii zgadzam się ze zdaniem Pana Prezesa Horbacza, że koronawirusowa sytuacja odbije się mocno na budżetach i możliwościach zakupowych gospodarstw domowych, w tym w zakresie wydatków na energię.

 

Krytyka nr 5 ze strony Pana Jakuba Jędraka – za smog w Krakowie w jakiejś mierze odpowiedzialna jest emisja z okolicznych gmin

Odpowiedź: Nie chcę traktować niniejszej wypowiedzi jako pewnik i twardy wniosek, ale kolejny ciekawy wątek do dodatkowej dyskusji, na którą ja również jestem gotowy. Proszę spojrzeć, a moim zdaniem jest to ciekawe, że gdyby w tak dużym stopniu to gminy ościenne były odpowiedzialne za obecny smog w Krakowie, to właśnie na stacjach zlokalizowanych w poza śródmiejskich częściach Krakowa, a więc najbliżej jego granic i samego obwarzanka, byłoby to najbardziej widoczne, a właśnie tam poziomy stężeń właśnie najbardziej spadły. Czym to można tłumaczyć? Można do tego odnieść również badania korelacji poziomu stężeń zanieczyszczeń w Krakowie z prędkością wiatru. Spójrzmy, że im większa prędkość wiatru, tym mniejszy poziom stężeń. Wydaje się więc, że przy pewnej prędkości wiatru oraz odpowiednim ciśnieniu atmosferycznym (które jak wiemy ma ewidentny wpływ na ruch powietrza), pozwalającej na wpływ zanieczyszczonego, powinniśmy obserwować podnoszenie się poziomów stężeń na stacjach tła w Krakowie (jak opisywałem powyżej, w zdecydowanej większości znajdują się one poza śródmieściem). Czy takowe widać? Możemy to pociągnąć jako kolejny dodatkowy wątek w dyskusji.

 

Krytyka nr 6 ze strony Pana Jakuba Jędraka – Naprawdę trudno traktować poważnie jakiekolwiek wnioski czy stwierdzenia, które bazują na wynikach takiego raportu

Odpowiedź: Mam nadzieję, że powyższe jasno, szczegółowo i otwarcie pokazuje oraz przypomina za raportem, że jego wartość merytoryczna, ale także wnioskodawcza dla podejmowanych dalej działań w zakresie naszego wspólnego najważniejszego dobra, jakim jest zdrowie, może być bardzo pomocna. Uważam, że smog jest nadal jednym z największych problemów społecznych, w tym w Krakowie, a prowadzenie działań w sposób niekompleksowy oraz bez podejścia zrównoważonego i z odpowiedzialnością społeczną, która jest głównym kierunkiem większości z moich 115 prac naukowych (zapraszam pod https://bpp.agh.edu.pl/autor/bogacz-pawel-04417) oraz działań eksperckich związanych ze społeczną odpowiedzialnością biznesu i zrównoważonym rozwojem, nie poradzimy sobie w odpowiedni sposób ze smogowym problemem. Proszę też przy tej okazji, by w dyspucie nad tak istotnym problemem nie stosować bez pokrycia (moim zdaniem ten brak pokrycia poza jednym moim błędem jasno widać) słów, czy haseł o charakterze „atak na działania antysmogowe”,  „jeden i ten sam wykres używany jest do opisu stężeń dwóch zupełnie różnych substancji ”, wytłumaczenie wątpliwości jest (dla Pana Jakuba) równie banalne, co brutalne”, „jest to tak oczywiste, że aż mi głupio o tym wszystkim pisać, bo dr Bogacz nie przestrzega elementarnych zasad”, „wdrożenie i realizacja systemu badań wiąże się w praktyce z pogwałceniem podstawowych zasad rzetelności i uczciwości naukowej”, albo co gorsza „Trochę jak w starym kawale o Związku Radzieckim, a konkretnie o prawdomówności i rzetelności radzieckiej agencji informacyjnej TASS (…)”. Wobec zdań raportu (pokazanych założeń, określonych źródeł danych, a także wskazanych wyników), powyższych dodatkowych wyjaśnień oraz swojej, nomen omen nie doktorskiej a profesorskiej pozycji, nie znajduję uzasadnienia dla czegoś, co mogę nazwać w części tych haseł po prostu hejtem, a na pewno moooocno przesadzą szykaną. Zapraszam natomiast do konstruktywnej rozmowy, na którą zawsze i wszędzie jestem gotowy, również jako współorganizator Forum Czyste Niebo nad Krakowem – jak daleko jak blisko”, którego pierwsza edycja odbyła się w styczniu 2019 roku w Teatrze Słowackiego (http://czysteniebo.agh.edu.pl/), a którego kolejne edycje planujemy. Drugą (planowaną na kwiecień) musieliśmy jak na razie niestety odwołać ze względu na epidemię koronawirusa.

 

Krytyka nr 7 ze strony Pana Jakuba Jędraka – Może jednak szeroko rozumiana branża węglowa szukanie dodatkowych źródeł finansowania służby zdrowia powinna zacząć od siebie

Odpowiedź: gwarantuję Panu, że branża węglowa prowadzi takie działania i to na dużą skalę i od dawna. Proszę poczytać sobie przede wszystkim materiały z International Council on Metals and Mining w Londynu (https://www.icmm.com/; https://www.icmm.com/en-gb/society-and-the-economy/role-of-mining-in-national-economies/mining-contribution-index lub pod https://ideas.repec.org/a/spr/minecn/v32y2019i2d10.1007_s13563-019-00191-6.html), Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (http://www.giph.com.pl/), Agencji Rozwoju Przemysłu oddział Katowice (http://nettg.pl/news/164825/rozmowy-o-pieniadzach-w-gornictwie-zawsze-budza-ogromne-emocje https://polskirynekwegla.pl/) oraz jakikolwiek raport spółki górniczej (np. sprawozdanie Zarządu, raport roczny, raport zintegrowany, sprawozdanie dotyczące informacji niefinansowych lub inny dokument tego typu (mówię tylko o tych, które podlegają audytowi, bądź opinii biegłego rewidenta, bym nie spotkał się z zarzutami, że jest to ich subiektywne zdanie). Mogę przesłać Panu kilkadziesiąt takich raportów, jeśli Pan sobie tylko życzy. Możemy potraktować ten wątek jako kolejny dodatkowy w naszej rozmowie. Dla pokazania danych z ostatnich dni proszę natomiast spojrzeć np. pod: https://www.pgg.pl/aktualnosci/z-zycia-firmy/1049,Dzi%C4%99ki+Polskiej+Grupie+G%C3%B3rniczej+wi%C4%99cej+test%C3%B3w+na+koronawirusa+w+regionie, https://www.pgg.pl/aktualnosci/z-zycia-firmy/1051,Kopalnie+PGG+pomagaj%C4%85+szpitalom+w+regionie, https://www.jsw.pl/media/wydarzenia/artykul/jsw-wparla-szpitale/, https://www.tauron-wydobycie.pl/aktualnosci/gornicy-pomagaja-szpitalom-oddajac-krew. Pamiętajmy też, że największą koronawirusową pomoc ze strony firm realizują KGHM Polska Miedź S.A. oraz PGNiG S.A.. Proszę pamiętać, że to także firmy górnicze.

 

Proszę pozwolić, że odniosę się także do krytyki raportu ze strony Pana Profesora Piotra Kleczkowskiego, skupiając się poniżej jedynie na tych elementach, na które nie odpowiadałem już powyżej.

 

Krytyka nr 1 ze strony Pana Profesora Piotra Kleczkowskiego – Ocena ta (dotycząca smogu) oparta jest na wizualnej analizie przedstawionych wykresów, inaczej mówiąc została przeprowadzona „na oko”

Odpowiedź: Proszę zauważyć, że hasła typu „zanotowano (…) sięgający średnio 30-40% spadek”, na których Pan Profesor opiera swą powyższą krytykę są jedynie pointą określającą ogólny, średni poziom spadków dla wszystkich analizowanych miast. Jest więc tylko uśrednieniem, by pokazać, że tempo i poziomy spadków dla Krakowa i pozostałych miast są podobne (właśnie to średnio 30-40% pokazuje, że nie takie same ilościowo, ale takie same jakościowo). Wyniki dla poszczególnych z nich zostały pokazane na wykresach, a te powstały w oparciu o opisany w części założeniowej i metodycznej aparat obliczeniowy korzystający z danych źródłowych, robiąc to z pomocą MSExcel z użyciem funkcji Unpivot. Proszę spojrzeć na poniższe zrzuty ekranu, które pokazują fragmenty jednego z plików Excel:

Chętnie spotkam się z Panem Profesorem, by pokazać szczegóły tych wyliczeń, a także działanie formuł Unpivot, opartych na Visual Basic for Applications.

 

Krytyka nr 2 ze strony Pana Profesora Piotra Kleczkowskiego – inny poziom wyliczeń, niż uzyskane prze Pana Profesora

Odpowiedź: Pragnę w tym miejscu przywołać swoją odpowiedź do krytyki nr 4 Pana Jakuba Jędraka, ale także przekazać, że dane z wyliczeń Pana Profesora różnią się także do danych z wyliczeń Pana Jakuba Jędraka. Tym bardziej proszę o dialog i przede wszystkim nieocenianie przed poznaniem metodyk nawzajem. Innym faktem jest, że wchodząc na strony źródłowe widzę, że co jakiś czas dochodzi albo do niedostępności danych, ale także zdarza mi się widzieć korekty tych danych. O tej pierwszej kwestii pisze zresztą sam Pan Profesor.

 

Krytyka nr 3 ze strony Pana Profesora Piotra Kleczkowskiego – warto przypomnieć, że stężenia pm10, które wciąż występują w Krakowie pochodzą nie tylko (a więc w moim domyślę jednak również są) z pozostałych jeszcze kilku tysięcy kotłów

Odpowiedź: W 100% zgadzam się z Panem Profesorem, ale także Panem Jakubem Jędrakiem, że głównym winnym w Krakowie, potwierdzają to zresztą także przykłady innych miast (w tym Warszawy), jest transport. Kraków ma i będzie miał w tym względzie olbrzymie wyzwania, raz ze względu na ciasny i historyczny charakter śródmieścia, dwa ze względu na trudną sytuację geologiczną w części zalewiskowej Wisły (podłoże + wysoki poziom wód gruntowych), co ważne pod kątem ewentualnej budowy metra (wydaje się, że jednak bardzo kluczowej inwestycji). Cały czas na realizację czeka natomiast infrastruktura drogowa w północnej części miasta oraz na północ od niego (obwodnica, rozbudowa Alei 29 Listopada, trasa S7). Tym powinniśmy się zająć w pierwszej kolejności.  Wianuszek, jak podaję w przesłankach z odpowiedzi na krytykę nr 5, nie ma w moim mniemaniu aż tak dużego wpływu. Można byłoby to próbować wyznaczyć zaproponowanym powyżej sposobem. Co Pan Profesor o tym sądzi?

 

Krytyka nr 4 ze strony Pana Profesora Piotra Kleczkowskiego – 90% redukcji zanieczyszczeń dzięki nowoczesnym kotłom to za mało

Odpowiedź: Proszę wybaczyć, ale w aspekcie tego o czym mówimy (myślę, że wspólnie), a więc „twardego sufitu” nie możemy do tego tak podchodzić. Jeśli z transportem jak pisze Pan Profesor, ale także Pan Jakub Jędrak, nie zrobiono praktycznie nic (choć moja ocena nie jest aż tak krytyczna patrząc na krakowski tabor komunikacji miejskiej, zdecydowanie najlepszy w Polsce), to z jakiego powodu traktujecie Państwo na zasadzie tak odrzucanej wynik, który daje możliwość redukcji zanieczyszczeń w nowoczesnych kotłach o 90%? Jak wyobraża sobie Pan Profesor tę sytuację i to stwierdzenie w ujęciu polskiej wsi, ze swoim brakiem infrastruktury i wynikającą z tego obiektywną strukturą grzewczą (mocno pisze o tym GUS w przytaczanym powyżej Raporcie, a w tym roku mamy Powszechny Spis Rolny, który to tylko potwierdzi na badaniu pełnym), a przede wszystkim jak Pan widzi powyższe w aspekcie ubóstwa energetycznego? Podchodźmy do tego w aspekcie zrównoważonym i pełnym, a więc także od strony ekonomii. Z przyjemnością w takie prace się zaangażuje, zwłaszcza, że zajmuję się głównie tymi zagadnieniami. Pozostaję do dyspozycji. Jedno natomiast wiem już na dziś. Nie możemy pisać powyższego, nie uzasadniając tego zapleczem ekonomicznym. Obok niego mamy również bezpieczeństwo energetyczne i w tej kwestii proszę pozwolić, że posłużę się przykładem Japonii, przedstawionym pod https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/497462,jak-nie-atom-to-co-japonia-robi-zwrot-w-strone-czarnego-wegla.html oraz https://www.wnp.pl/energetyka/japonia-chce-zbudowac-22-elektrownie-weglowe,370687.html . Oczywiście wszystko to musi wiązać się z czystymi technologiami, a jeśli te są jeszcze dużo tańsze i dają bezpieczeństwo (co w zakresie zrywanych w ostatnich tygodniach łańcuchów dostaw) ma szczególne znaczenie, to ja w to wchodzę i gorąco proponuję to również Państwu. Możemy o tym rozmawiać w kolejnym wątku dodatkowym.

 

Podsumowując powyższe, proszę pozwolić, że wrócę do hipotezy z pierwszej części tego materiału, a tak naprawdę wyniku raportu. Mam nadzieję, że powyższym udało mi się pokazać (przepraszając także za ten jeden, niezamierzony błąd), na czym i dlaczego na tym to badanie się opierało i że można z niego wyciągać ważne metodycznie i praktycznie wnioski. To pozwala mi potwierdzić hipotezę i ją przyjąć jako tezę:

Najważniejszym wynikiem przeprowadzonych przez siebie analiz była konstatacja, że poziomy zanieczyszczenia pyłem pm10 i pm2,5 w Krakowie, pomimo znaczących spadków, co należy oczywiście traktować jak najbardziej za sukces (vide str. 7, 8), nie są jednakowoż wyższe, niż w pozostałych analizowanych miastach Małopolski. W świetle występowania w tym mieście jako jednym z analizowanych zakazu używania paliw stałych do ogrzewania mieszkań, można uznać powyższe za sukces umiarkowany, zwłaszcza w aspekcie wydanych w Krakowie na wymianę kotłów i pieców lokalnych na paliwa stałe niemal 300 milionów złotych.

Pozostaję do pełnej dyspozycji w zakresie dalszych rozmów i przede wszystkim otwartego na zrozumienie dialogu. Wszystko po to, by wybrać najlepsze rozwiązania służące ograniczeniu smogu i poprawianiu zdrowia społeczeństwa. Wszystkim nam leży to na celu. Znajdźmy natomiast najlepszą a przy okazji nie najdroższą drogę ku tym celom.

Pozdrawiam serdecznie

dr hab. inż. Paweł Bogacz, profesor uczelni