„Kraków nad przepaścią. Pustka w miejskiej kasie, miasto prosi rząd o pomoc” – bardzo ciekawy artykuł, o takim tytule pojawił się w dniu wczorajszym na portalu Onet.pl.

Autor artykułu przedstawia w nim dramatyczną sytuację finansową w jakiej znalazł się obecnie Kraków.

Zadłużenie miasta wynosi już ponad 3 miliardy złotych, nie wliczając w tą kwotę zadłużenia wielu miejskich spółek. W przeliczeniu na jednego mieszkańca Krakowa ta kwota wynosi aż 3722 zł – pisze Onet.

Autor w dalszej części artykułu wymienia liczne „finansowe grzechy” Krakowa:

– strata ziemi przez zasiedzenie

– nieprawidłowości finansowe przy modernizacji Fortu Łapianka

– liczne, niepotrzebne i nietrafione zakupy

– sprzedaż działek po zaniżonych cenach

My do tej listy dodalibyśmy jeszcze astronomiczną kwotę – ponad 300 milionów złotych wydanych na nieefektywną walkę ze smogiem, o której pisaliśmy tutaj:

To kwota niemal dwukrotnie wyższa niż stan krakowskiej kasy na koniec 2019 roku!

Tak to już jest drodzy Państwo, że mamy w kraju różne elity i różne standardy, a od tego kto rządzi miastem zleży również niestety to, jak mieszkańcom danego miasta się żyje. „Są równi i równiejsi” – to dość często słyszane stwierdzenie w naszym kraju.

Prezydent Tarnowa, może jeździć samochodem za 50 tysięcy złotych, mimo stabilnej sytuacji finansowej miasta, a Prezydent Krakowa musiał kupić sobie w tym roku nowego Lexusa, mimo tego, że miasto jest nad finansową przepaścią.

Wydatki Tarnowa na walkę ze smogiem wyniosły nieco ponad 3,5 miliona złotych, a te krakowskie ponad 300 milionów! Mimo tego Kraków wcale nie osiągnął lepszych efektów od Tarnowa i wciąż pozostaje bardziej zanieczyszczonym miastem. Dodatkowo w Krakowie zakazano paliw i urządzeń, które wg. najnowszego (obowiązującego od stycznia 2020) prawa unijnego są przyjazne i bezpieczne dla środowiska!

Rezultat?

Tysiące mieszkańców Tarnowa mogą ogrzewać swoje domy w ekonomiczny i ekologiczny sposób, bo nikt nie nakazał im przymusowej wymiany źródła ciepła na drogie ogrzewanie gazowe i elektryczne, a wielu mieszkańców Krakowa zmuszono do takiej wymiany pod groźbą drakońskich kar finansowych, a nawet więzienia.

Widocznie władze Krakowa swoimi działaniami postanowiły zadłużać nie tylko miasto, ale i jego mieszkańców, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że w ramach rzekomej walki o czyste powietrze tworzy się prawo inne od krajowego i unijnego, które uderza przede wszystkim w kieszenie mieszkańców?

Quo Vadis Krakowie?