Przedstawiciele alarmów smogowych przyzwyczaili nas już do tego, że każdą publikację Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla nazywają fake newsem. Takie tytuły mają swoją nośność medialną, nawet jeśli nie są prawdziwe. Podobny komentarz wywołała nasza publikacja zatytułowana: Walka ze smogiem. Miasta z węglem osiągnęły lepsze efekty od Krakowa, w której skrytykowaliśmy niewłaściwą – nakierowaną nie tyle na walkę ze smogiem, co na walkę z paliwami stałymi – politykę krakowskiego magistratu. Niezwykle cieszy mnie więc oburzenie członka Krakowskiego Alarmu Smogowego Jakuba Jędraka w poście Fake news Izby Sprzedawców Węgla. Krytykując walkę ze smogiem, powołuje się na raport z błędami, opublikowany na łamach Smoglabu powielany dalej przez młodzieżówki Alarmów Smogowych na facebooku. Gwałtowna reakcja świadczy o tym, że z postawioną diagnozą trafiliśmy w sedno.

Spójrzmy raz jeszcze na fakty. W latach 2017-2019 średnioroczne poziomy pyłu PM 10 zmalały znacząco we wszystkich miastach Małopolski, w których znajdują się urządzenia pomiarowe Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska  i jest to powód do zadowolenia. Jakość powietrza w Małopolsce poprawia się. Jednak diabeł tkwi w szczegółach. Otóż w Krakowie, który wydał w czasie ostatnich dwóch lat ponad 300 mln złotych na wymianę kotłów na kotły gazowe i przyłącza do miejskiej sieci ciepłowniczej spadek ten wyniósł zaledwie 38,44%, podczas gdy w czterech z pozostałych pięciu miast, które nie zakazały kotłów na paliwa stałe, a na wymianę urządzeń grzewczych wydały niewielki ułamek tego co Kraków, spadki te wyniosły od około 40% do nawet ponad 50% w przypadku Zakopanego.

Liczy się gospodarka, głupcze! – pod tym hasłem Bill Clinton wygrał w 1992 roku kampanię prezydencką. Pan Jędrak najwidoczniej nie zgodziłby się z tym stwierdzeniem. Jego zdaniem logicznie myślący człowiek mógłby w tym miejscu odpowiedzieć, że być może bez tych radykalnych działań jakość powietrza w Krakowie poprawiłaby się w mniejszym stopniu albo wcale. I że w takim razie może jednak warto było wydać te 300 milionów. Nic bardziej mylnego. Logicznie myślący człowiek jest w stanie, choćby po czasie, ale jednak wykonać prostą analizę kosztów i korzyści. Logiczny człowiek szuka rozwiązań, które minimalnym kosztem pozwalają osiągnąć maksymalny efekt. W tym wypadku byłoby to zastosowanie mniej radykalnych rozwiązań polegających na dopuszczeniu do stosowania także kotłów na najtańsze paliwa stałe jakimi są ekogroszek, pellet czy drewno, co mogłoby odbyć się dużo mniejszym kosztem dla miasta, a w kolejnych latach byłoby znacznie mniejszym obciążeniem finansowym dla ich użytkowników.

W dalszej części artykułu Pan Jędrak krytykuje rzetelność Raportu prof. dr hab. inż. Pawła Bogacza: Analiza Poziomu Stężenia Pyłów typu PM10, PM2,5 oraz benzo(a)pirenu w Głównych Miastach Województwa Małopolskiego z 10.02.2020r. Artykuł ten był inspiracją do publikacji IGSPW. Pan Jędrak zarzuca prof. Bogaczowi oparcie się na jednej z najbardziej centralnie umieszczonych krakowskich stacji pomiarowych, umieszczonej przy Alei Krasińskiego. Zdaniem Pana Jędraka prof. Bogacz powinien był wziąć pod uwagę wyniki pozostałych krakowskich stacji pomiarowych, gdyż pokazują one niższe wyniki dla pyłów, niż stacja przy Krasińskiego. Wybór stacji przy Krasińskiego był celowy – co jest szczegółowo uzasadnione w odp. prof. Bogacza na zarzuty Pana Jędraka. Zaś w swej krytyce prof. Bogacza – fizyk z wykształcenia – Pan Jędrak obnażył fałsz promowany przez Alarmy Smogowe. Otóż przedstawiciele tych organizacji domagają się rozszerzenia zakazu spalania węgla o tzw. obwarzanek krakowski (gminy okalające Kraków), twierdząc, że smog „spływający z tych obszarów” na teren Krakowa powoduje utrzymywanie się przekroczeń norm jakości powietrza w Krakowie. Ignorują oni przy tym kierunki wiejących wiatrów twierdząc, że cały okoliczny smog spływa do Krakowa. Jakim więc sposobem rejestrowane wartości pyłów na stacjach dalszych od ścisłego centrum Krakowa są niższe od tej najbardziej centralnej stacji?

Pan Jędrak minął się także z prawdą w zdaniu …widać, że w tym mieście (w Krakowie) jakość powietrza względem reszty województwa systematycznie się poprawia, wbrew temu, co twierdzi Izba! Izba w żadnym zdaniu nie stwierdziła, że jakość powietrza w Krakowie nie poprawia się. Ulega ona poprawie, ale poprawa ta jest niewspółmierna do wydatkowanych środków i to Izba podkreśla. Czy Pan Jędrak lub ktokolwiek z krakowskiego magistratu zastanowił się nad realnymi głównymi przyczynami smogu w Krakowie? Pierwsza z nich to ukształtowanie terenu, na które nikt nie ma wpływu. Kolejna to gęsta zabudowa. O ile nawet komuniści  brali pod uwagę kanały przewietrzające miasto w planowaniu tkanki miejskiej, o tyle od 1989 roku zabudowa Krakowa gęstnieje i rośnie w górę. Izba zleciła kancelarii prawnej znalezienie przepisów regulujących planistów miejskich i urzędników wydających pozwolenia na budowę pod kątem dbania o przewietrzanie miast. Okazuje się, że nie ma takich przepisów, a temat jest zostawiony zdrowemu rozsądkowi kadry urzędniczej. Alarm smogowy nigdy tematem się nie zainteresował, co utwierdza nas w przekonaniu, że celem tej organizacji nie jest walka ze smogiem a walka z węglem lub szerzej – walka o rynek dla źródeł ogrzewania innych niż paliwa stałe.

Nie pierwszy raz Alarm Smogowy kłamie i manipuluje opinią publiczną. Jedno z kłamstw mających na celu zniechęcenie władz do promowania palenia od góry zostało obnażone przez portal czysteogrzewanie.pl TU, inne kłamstwo mające szkalować dystrybutorów węgla TU.

Łukasz Horbacz

Prezes Zarządu Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla