W zeszły wtorek podczas posiedzenia rządu, które jak donoszą media miało bardzo burzliwy przebieg dyskusję zdominowała polityka energetyczna Polski do 2040 roku.

Przeciwko jej przyjęciu opowiadają się bowiem ministrowie Solidarnej Polski, a w jej obronie stanął nawet stroniący od politycznych sporów Minister Klimatu i Środowiska Michał Kurtyka, jeden z najgorliwszych propagatorów Europejskiego Zielonego Ładu.

Europejski Zielony Ład i jego ustalenia od dłuższego czasu już powodują zgrzyty w kolacji rządzącej, ale nie tylko w niej bowiem, strategia ta nazywana w Europie „NEW GREEN DEAL” i przedstawiana oficjalnie jako wielki plan t Unii Europejskiej do stania się neutralną klimatycznie coraz częściej na świecie nazywana jest także jako „NEW GREEN FRAUD”, co możemy przetłumaczyć dosłownie jako nowe zielone oszustwo.

I tak naprawdę nie potrzeba zbytnio zagłębiać się w tematykę, żeby już na pierwszy rzut oka dostrzec jak wielką farsą jest forsowany przez UE (a zwłaszcza Niemcy) „Europejski Zielony Ład”.

Założenia strategii są bardzo szczytne – przejście do nowoczesnej, zasobooszczędnej i konkurencyjnej gospodarki oraz neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do 2050 roku.

Realizacja owej strategii w świetle tego co robią chociażby Niemcy, które 2 dni temu rozpoczęły wspólnie z Rosją ostatni etap budowy gazociągu Nord Stream2 nie może być nazwana inaczej jak zwykłą hipokryzją.

Jednym z głównych filarów Europejskiego Zielonego Ładu jest bowiem całkowite odejście od paliw kopalnych takich jak węgiel kamienny, węgiel brunatny i gaz ziemny. Potwierdzeniem tego było chociażby zakręcenie UE w czerwcu zeszłego roku kurka z pieniędzmi z funduszu Just Transition dla projektów jądrowych i tych opartych o gaz ziemny.

Ten sam fundusz ma jednak także pomóc Polsce w zamknięciu do 2014 roku wszystkich kopalni węgla kamiennego.

W tym samym czasie Niemcy wbrew własnej i unijnej polityce sankcji wobec Rosji nałożonych po agresji tego kraju na ukraiński Donbas wszelkimi sposobami forsują dokończenie budowy najbardziej kontrowersyjnej inwestycji energetycznej wszechczasów.

Nord Stream 2 ma bowiem docelowo pompować rocznie aż 55 mld metrów sześc. gazu ziemnego z Rosji do Niemiec.

I choć gaz ziemny jest paliwem tak samo kopalnym jak węgiel, to dzięki staraniu Niemiec w dokumentach Europejskiego Zielonego Ładu wpisano go jako „paliwo przejściowe” i w ten sposób Niemcy bronią swojej inwestycji w gazociąg Nord Stream 2.

W zeszłym roku te same Niemcy uruchomiły także zupełnie nową elektrownię węglową Datteln4 (https://bit.ly/niemcy-uruchamiaja-datteln4), wydały decyzję o wysiedleniu 5 miejscowości pod rozbudowę kopalni węgla brunatnego Garzweiler (http://bit.ly/niemiecka-energiewende-w-praktyce), i wysadziły w powietrze chłodnie kominowe elektrowni atomowej w Philippsburgu, a elektrownię tą odłączono od sieci energetycznej w ramach przechodzenia kraju na energię odnawialną.

Nie jest żadną tajemnicą, że energetyka jądrowa jest w zasadzie zeroemisyjna, więc Niemcy, które wyłączają elektrownię atomową, uruchamiając w tym samym czasie eletrownię węglową, rozbudowując odkrywkową kopalnię węgla i budując ogromny gazociąg gazu ziemnego zaprzeczają nie tylko ustaleniom Europejskiego Zielonego Ładu ale także zwykłej logice.

Żeby było zabawniej, 2 miesiące po ogłoszeniu w Polsce wielkiego planu wygaszania polskich kopalń, niemiecka spółka HMS Bergbau AG uzyskała koncesję na poszukiwanie węgla w Polsce i ogłosiła plan wybudowania w Orzeszu na Śląsku kopalni węgla kamiennego, która zatrudni 1500 osób i będzie wydobywać docelowo nawet 3 miliony ton węgla rocznie (http://bit.ly/niemiemieckie-kopalnie-zamiast-polskich )

Przy tej wielkości wydobycia, udokumentowane zasoby węgla ze złoża Orzesze pozwolą na eksploatację kopalni przez nawet 400 lat…

Nie jest więc dziwnym, że niektórzy politycy zadają niewygodne pytania i nie zgadzają się na absurdalną politykę energetyczną Polski.

Dziwnym jest natomiast, że Pan Minister Kurtyka broniąc skrajnie antypolskiego Europejskiego Zielonego Ładu nazywa go polskimi interesami…

Czy Europejski Zielony Ład jest w stanie wpłynąć znacząco na globalne ocieplenie?

Biorąc pod uwagę fakt, że za ponad 90% światowej emisji CO2 (91,31% w 2019 roku) nie odpowiada w ogóle Unia Europejska to nawet, gdyby jutro stała się ona neutralna klimatycznie niewiele to w skali globalnej zmieni.

Pozostałe wielkie gospodarki takie jak Chiny, USA, Japonia, Rosja czy Indie nie tylko nie planują naśladowania Europejskiego Zielonego Ładu, ale zapowiadają wprost zwrot ku energetyce węglowej (http://bit.ly/6-dowodow-na-to-ze-swiat-nie-zamierza-odejsc-od-wegla ).