Już około 5 milionów metrów sześciennych ścieków trafiło do Wisły po awarii kolektora ściekowego z warszawskiej oczyszczalni ścieków Czajka.

To znacznie więcej niż rok wcześniej, kiedy do Wisły trafiło łącznie około 3,6 miliona metrów sześciennych nieczystości.

W tym roku ścieki wpływają do Wisły już ponad 3 tygodnie i tak naprawdę nie wiadomo jeszcze jak długo będą wpływać.

Organizacje ekologiczne jak do tej pory milczały, o czym pisaliśmy na początku września

Ostatnio jednak ekolodzy postanowili wypowiedzieć się w kwestii zrzutu ścieków do Wisły.

Niejaki dr Przemysław Nawrocki, ekolog z międzynarodowej organizacji WWF stwierdził niedawno w Radiu Kolor, że zrzut ścieków do Wisły „To nie katastrofa ekologiczna, tylko zjawisko „przekarmienia” rzeki” (…)  Ścieki, które wpływają do Wisły mają to do siebie, że zawierają biogeny, sole odżywcze, czyli to, co rośliny i glony są w stanie zaabsorbować jako nawóz. Ale Wisła nie powinna przyjmować takich porcji, bo jak każdy wie, przekarmianie jest niezdrowe”.

Tak więc drodzy Państwo okazuje się, że 5 milionów metrów sześciennych szamba to nie żaden problem, tylko pokarm dla rzeki w nieco zbyt dużej ilości.

Idąc tym tokiem rozumowania emisja CO2, przeciwko której tak bardzo protestują ci sami ekolodzy też nie powinna być problemem, bo to przecież także tylko pokarm dla roślin, które potrzebują go do procesu fotosyntezy.

Gdzie jest ta mała istotna różnica, o której ekolodzy głośno nie mówią? Czemu ze ściekami w rzece żadna organizacja ekologiczna nie walczy tak zaciekle jak np. z polskim węglem?

Nie opłaca się. Producenci niemieckich kotłów gazowych mają w nosie naszą Wisłę i to co w niej płynie.