Czy prawo w Polsce tworzą lobbyści!?

Czy polskie prawo powstaje pod dyktat zagranicznych fundacji i koncernów?

Czy lokalne uchwały samorządowe oraz ustawy i rozporządzenia ogólnokrajowe powstają tylko po to, aby zniszczyć to co polskie i zrobić miejsce temu czego nie chce już Europa Zachodnia?

Patrząc na zapisy regionalnych uchwał antysmogowych (np. lubelskiej czy świętokrzyskiej) oraz zapisy Programu Ochrony Powietrza dla Małopolski nie da się nie odnieść takiego wrażenia, o czym pisaliśmy już wielokrotnie.

Gdy popatrzymy jednak na zaprezentowany niedawno projekt rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych już nie tylko odniesiemy takie wrażenie, ale przeczytamy w nim wprost, że proponowane zmiany w prawie powstały pod dyktat finansowanej z zagranicy fundacji Client Earth, o której działaniach także pisaliśmy już Państwu wielokrotnie.

Client Earth na początku 2021 roku zleciła agencji badawczej Kantar przeprowadzenie „badania” opinii publicznej, w którym w naszej ocenie pytania zostały przygotowane w taki sposób, że nie ważne jaka padłaby na nie odpowiedź to wyniki i tak byłyby miażdżące dla węgla.

W „badaniu” tym 66% ankietowanych osób ogrzewających swoje domy węglem było przekonanych, że jego spalanie może być przyjazne lub neutralne dla środowiska, jeśli używa się węgla wysokiej jakości, m. in. Ekogroszku, z kolei 44% badanych ogrzewających domy ekogroszkiem spontanicznie określiło go jako produkt ekologiczny.

Zdaniem Fundacji ClientEarth wyniki badań są skutkiem prowadzenia kampanii zwanej „greenwashingiem”, polegającej na propagowaniu, że ekogroszek wywiera przyjazny wpływ na środowisko.

Można jednak obiektywnie stwierdzić, że pytania zawarte w ankiecie były tendencyjne, a wnioski jakie Client Earth wyciągnęła z badania zupełnie nielogiczne. Skoro z badania wynikało, że ludzie postrzegają ekogroszek jako produkt ekologiczny, to wg. Client Earth należy zakazać używania tej nazwy. Gdyby jednak z ankiet wynikało, że ludzie postrzegają ten rodzaj węgla jako nieekologiczny, tym bardziej byłby to argument za zakazem używania przedrostka „eko-”. Nie trzeba być więc specjalistą od ankiet, żeby stwierdzić ze była ona skonstruowana w taki sposób, aby wykazać jedyną słuszną i z góry założoną tezę.

Drugim etapem kampanii wymierzonej w polski węgiel było „badanie” jakie fundacja zleciła Profesorowi Arturowi Badydzie z Politechniki Warszawskiej, którego uwieńczeniem był opublikowany 19 lutego 2021 „Raport z realizacji badań stanowiskowych i analitycznych związanych z procesem spalania ekogroszku wraz z opinią ekspercką”, który następnie ww. fundacja mocno nagłośniła w mediach, z jedynym słusznym i z góry założonym wnioskiem z badania, który brzmiał 👉 „(…) przedmiotowe paliwo nie jest paliwem przyjaznym dla środowiska”.

Badanie to nie tylko zaprzeczało całemu dorobkowi krajowych instytutów naukowo-badawczych, które zajmowały się badaniem paliw stałych już od lat 90-tych, ale było także skrajnie różne od setek badań energetyczno-emisyjnych kotłów prowadzonych w ośrodkach atestacji akredytowanych przez PCA, ale także skrajnie różne od wyników kontroli Urzędu Ochrony Konkurencji I Konsumentów z 2020 roku, w ramach których przebadano aż 658 modeli kotłów na paliwa stałe, i które to badania potwierdziły, że aż 98,18% przebadanych w Polsce kotłów spełnia normy emisyjne zgodne z certyfikatami i świadectwami badań wydanymi przez ww. instytucje badawcze.

Co więcej – badaniu przeprowadzonemu przez prof. Badydę środowisko naukowe i specjaliści zajmujący się badaniem kotłów zawodowo zarzucili cały szereg nieprawidłowości, z którymi możecie Państwo zapoznać się tutaj: http://polski-wegiel.pl/badanie-i-opinia-ekspercka-profesora-artur-badydy-na-temat-procesu-spalania-ekogroszku-rzetelne-opracowanie-naukowe-czy-niedopracowana-spekulacja/

Mimo tego, że nawet laik może stwierdzić, że zlecone przez Client Earth badanie opinii publicznej było tendencyjne i zakładało tylko jeden możliwy wniosek, a badanie przeprowadzone przez prof. Badydę przeczy setkom znacznie poważniejszych badań krajowych ośrodków naukowych i atestacyjnych Ministerstwo Klimatu i Środowiska dało się perfekcyjnie zmanipulować i w proponowanych zmianach w prawie uwzględniło niemal wszystkie postulaty Client Earth.

Pytamy więc – kto w Polsce tworzy prawo i pod czyj dyktat? Dlaczego ustawodawca w projekcie zmian powołuje się na kiepskie argumenty odłamu zagranicznej fundacji, a ignoruje zupełnie argumenty branży, za którymi stoi cały wieloletni dorobek naukowy krajowych ośrodków naukowo-badawczych, czy choćby zupełnie „świeże” wyniki kontroli UOKiK?