Bardzo ciekawą i w pewnym sensie nawet niezwykle zabawną informację opublikował w dniu wczorajszym na swoim Facebookowym profilu Warszawski Alarm Smogowy.

„Czujniki WIOŚ na czerwono, a inne na zielono! Dlaczego taka różnica w pomiarach?” – od takiego pytania rozpoczyna się wpis. Na grafice natomiast pojawia się napis „U mnie na zielono! Zależy czym mierzysz…”

Dalej znajdziemy merytoryczne wyjaśnienie problemu, które naprawdę warto zacytować:

„W tym miejscu warto przypomnieć, że jedynie stacje Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska są wysokiej jakości, odpowiednio kalibrowane i obsługiwane przez specjalistów i jako jedyne są referencyjne dla międzynarodowych instytucji, takich jak np. Europejska Agencja Środowiska.Cała reszta to czujniki oparte na taniej technologii: przystępne cenowo, ale czasem fałszujące wyniki pomiarów (co jest efektem zastosowania wspomnianej taniej technologii)”.

W pierwszej chwili, gdy zobaczyliśmy ten wpis sprawdziliśmy 3 razy, czy aby na pewno jesteśmy na profilu Warszawskiego Alarmu Smogowego. Upewniwszy się, że profil jest właściwy, a wpis nie jest z 1 kwietnia uśmiechnęliśmy się od ucha do ucha i zrobiliśmy zrzuty ekranu, bo proszę Państwa wpis ten jest absolutnie unikatowym, wręcz historycznym wydarzeniem w Polsce.

Jeden z głównych Polskich Alarmów Smogowych przyznał oficjalnie, że jedynie stacje GIOŚ pokazują prawidłowe wyniki, a czujniki typu Airly to tania technologia, która może fałszować dane.

W tym momencie nastąpiło kolejne historyczne wydarzenie w Polsce. Po raz pierwszy zgodziliśmy się w pełni z tym co mówią (piszą) antysmogowcy 😊

Widocznie stan epidemii i domowej izolacji nie wszystkim źle służy, bo oto niektórzy oprzytomnieli i przyznali się publicznie do faktu, który od zawsze był dla nich niezwykle niewygodny.

Szkoda tylko, że informacja ta pojawiła się w tej naprawdę niezwykle rzadkiej sytuacji, kiedy to czujniki GIOŚ pokazują większe zanieczyszczenie niż czujniki Airly. Gdy natomiast sytuacja jest odwrotna, co dzieje się naprawdę BARDZO często, warszawki, krakowski i inne alarmy antysmogowe głośno krzyczą o przekroczeniach norm, nawet gdy stacje referencyjne WIOŚ/GIOŚ „świecą się” na zielono.

W dniu wczorajszym drodzy Państwo coś się jednak zmieniło. Warszawski Alarm Smogowy dokonał rytualnego „samozaorania” bo od dzisiaj, pod każdym jednym wpisem polskich alarmów antysmogowych, który będzie pokazywał czerwone mapki Airly w momencie gdy stacje referencyjne WIOŚ/GIOŚ będą pokazywać inne dane, będziemy publikować ten historyczny zrzut ekranu, na którym Warszawski Alarm Smogowy przyznał, że „jedynie stacje Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska są wysokiej jakości, odpowiednio kalibrowane i obsługiwane przez specjalistów”, a „cała reszta to czujniki oparte na taniej technologii: przystępne cenowo, ale czasem fałszujące wyniki pomiarów”.

Od dzisiaj także na hasło „u mnie na czerwono” można śmiało odpowiadać „zależy czym mierzysz…”

Dziękujemy Państwu serdecznie za poprawienie nam humoru w tych trudnych dla wszystkich czasach i gratulujemy przejścia (co prawda tylko chwilowego, ale jednak) na „jasną stronę mocy”. 😊